Życie w korpolandii

Już kilka razy dostałam pytanie o post na temat pracy w korporacji. Nie wiem dlaczego to jest takie ciekawe ale ok, spróbuję Wam przybliżyć dzień z życia korpoluda.

Nadchodzi taki dzień, kiedy składacie CV do korporacji i … tak, dzwonią właśnie do Was – kisiel w majtkach to za mało powiedziane. Euforia, wyobrażacie sobie jak wymieniacie samochód, jak zazdrości Wam sąsiadka, pies a stojąc przed lustrem sami sobie zazdrościcie … chociaż w sumie w tym momencie to jeszcze nie wiadomo czego.

Praca w korpolandii rozpoczyna się od otrzymania badge’a (czyt. badża) czyli takiej małej plakietki, która otwiera wszystkie drzwi a przynajmniej większość z nich. Początkowo jest no name czyli bezimienny, po miesiącu otrzymujesz imiennego ze zdjęciem, a do tego firmową smyczkę – tak tak marzenie każdego kto w korpolandii nie pracuje. Pierwsze pięć dni tzw. welcome days są po to, aby zaznajomić “nowych” z zasadami panującymi w firmie: prawa, obowiązki itp., obowiązkowe pranie mózgu po którym przez trzy miesiące chodzi się na haju jak po wizycie swojego dealera 😉  Każdy usłyszy bowiem jakie szczęście go spotkało i przytuliło do korporacyjnej piersi. W tym czasie dostaje się także korporacyjny sprzęt (laptopa) którego trzeba skonfigurować: hasła, poczta firmowa, znowu hasła i jeszcze więcej haseł.

Kolejnym etap to poznawanie swojego teamu (zespołu) i managera (szefa). Tu już przechodzimy do szczegółowego procesu zbierania accessów (dostępów) więc jeśli ktoś liczył, że od razu zacznie pracę to się myli – ten etap chwilę trwa. To jest czas na zapoznanie się z zasadami panującymi w kuchni … no np. kubki się po sobie myje a czasami …

 

 

No to plus minus już wiecie jak wygląda początek pracy w korpo.  To be continued …

Życie w korpolandii part two
Życie w korpolandii part three

Leave a Comment