Zmieniłam pracę

Dawno nic nie publikowałam na blogu. Nie bez powodu. Pamiętacie mój wpis o powrocie do pracy? Tak ten, w którym narzekałam, że niby jest fajnie, a nie jest. No to zebrałam się do kupy i … zmieniłam pracę.
Co śmieszniejsze z zawodu m.in. jestem doradcą zawodowym i coachem i pedagogiem w jednym. Od dawna wiedziałam, że chcę wrócić do pracy z dziećmi. Oczywiście najprościej było marudzić. Jakież to polskie. Narzekanie na pogodę, tramwaje i wszystko co tylko się da. Moja poprzednia praca była ok, ale brakowało jej …. siedząca i odtwórcza. Brakowało jej polotu, świeżości, zmian i tempa.  W końcu zapytałam się sama siebie: co doradziłabyś komuś, kto zapytałby cię o poradę: „co robić?”. A odpowiedź była prosta: jak nie pasuje to zmienić. I w sumie wszystko proste, tylko do tej zmiany musiałam dojrzeć, dorosnąć i wiedzieć, że jej chcę i pragnę jak pies kości, jak sucha studia wody.

A ja lubię jak się dzieje. No i tak, w końcu trafiłam do przedszkola, tak jestem nauczycielką przedszkola i w końcu czuję, że jestem we właściwym miejscu i czasie. Dzieje się tyle, że ogarniam życie i siebie na bieżąco, na marudzenie absolutnie nie ma czasu. Tańczę, śpiewam, maluję, przyklejam, wycieram gluty i czasem pogrożę palcem. Dzieciaki dostarczają masy wrażeń i nie pozwalają się nudzić. Wracam zmęczona i szczęśliwa. Co więcej, szukam i oczekuję od życia jeszcze więcej. Przede mną warsztaty florystyczne „Las w słoiku” (sama się tego po sobie nie spodziewałam). Już wyznaczyłam sobie kolejne cele. Dałam sobie szansę – skoro tak mnie ciągnie do dzieci i przedszkola – to dlaczego nie spróbować? A może się do tego za cholerę nie nadaję? Przede mną rok, tyle sobie dałam żeby poznać smak ciężkiej pracy w przedszkolu. Co potem zapytacie? Albo zostanę, albo rozwinę się w innych kierunkach. Pomysłów i chęci mi nie brakuje. Nie chcę obudzić się kiedyś i powiedzieć sama do siebie – kurczę, a może mogłam spróbować. Nie, nie nie. Życie mam jedno i przeżyję je tu i teraz z poczuciem, że faktycznie mam na nie wpływ, albo będę egzystować w bezpiecznych warunkach.

Mam tak, że raz na jakiś czas muszę coś zmienić, czegoś się nauczyć, sprawdzić wiedzę i doświadczenie zebrane do tej pory. Teraz sprawdzam się pedagogiczne. Już jestem po pierwszych spotkaniach z rodzicami, po pierwszej hospitacji i … czuję się jak ryba w wodzie. Chcę więcej i więcej. Co jak mi przejdzie? Zajmę się doradztwem zawodowym albo coachingiem, albo … zajmę się programowaniem, do którego tak gorąco namawia mnie mąż.

Zmiany są dobre i fajne, tylko trzeba się zdecydować. Uwierzyć w siebie, jak nie teraz to kiedy? Oczywiście to jest związane z ciężką pracą, bo nic nie przychodzi lekko.

Był czas na opiekę dzieckiem, teraz mój syn jest przedszkolakiem, a ja … cóż teraz jest mój czas. Mam chęci, siłę i ochotę. Czuję zadowolenie, spełnienie, czuję, że żyję. Chce mi się chcieć ….
…. a Wam?

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.