Zanim wyrzucisz …

Zostało mi trochę rzeczy, których używałam po porodzie i w pierwszych miesiącach opieki nad Dzidziottem. Mam namyśli wkłady poporodowe, cała paczka wkładek laktacyjnych, herbatka dla mam karmiacych, dwa opakowania jedzenia dla dzieci po 3 m-cu. Przygotowałam kilka posiłków i okazało  się, że dziecku one nie pasują, ulewało mu się strasznie. Dlatego zrezygnowałam z podawania mu ich, ale … puszki z jedzeniem zostały. Tak zaczęłam zbierać to, co zostało otwarte, użyte np. kilka sztuk a reszta została. Zastanawiałam się długo komu moglabym to dać, żeby się ucieszył ale żeby się nie obraził. No i ta wizja, że ktoś mógłby się poczuć urażony była silniejsza. Poddałam się. Aż ostatnio siedząc w chwili ciszy mój wzrok padł  …. tak, na torbę w której gromadziłam jeszcze wciąż przydatne, tyle tylko, że otwarte produkty. “Muszę je wyrzucić” – pomyślałam i postanowiłam po raz ostatni przeglądnąć jej zawartość. No i mnie oświeciło … jak wyrzucę to nikt nie skorzysta a jak oddam …

Wrzuciłam w wyszukiwarkę domy samotnej matki. No bo przecież to są rzeczy, które mogą się przydać innej mamie. Znalazłam, okazało się, że jest on całkiem blisko mnie. Zadzwoniłam zapytać, czy przyjmują tego typu pomoc, okazało się, że tak. Ucieszyło mnie to bardzo, a ponieważ trochę głupio mi się zrobiło, że chcę oddać owszem, dobre aczkolwiek używane rzeczy zapytałam czego najbardziej brakuje ich najmłodszym podopiecznym. Pani powiedziała, że mleka oraz kaszek typu Bobo Vita. Odłożyłam słuchawkę i zrobiło mi się strasznie przykro, że są dzieci, którym brakuje … mleka.
Poruszona bardzo przegadałam z Mr. Greyem na jaką kwotę mogę zrobić zakupy dla tych dzieciaków.
Kupiłam zgrzewkę mleka oraz różne rodzaje kaszek dla maluchów.

Co chcę Wam przekazać tym wpisem? 
Zanim wyrzucicie coś, co jest dobre, a z czego już nie korzystacie warto zastanowić się, komu mogłoby się to przydać. Jest Wielki Post, czas zmiany nas samych na lepsze, czas dzielenia się z innymi. I o ile nie lubię dawać pieniędzy (bo już słyszałam różne historie co się z nimi dzieje potem) o tyle zakupy konkretnych rzeczy to dla mnie co innego. Głęboko wierzę, że jeśli kupuję coś, czego komuś brakuje, to zostanie to odpowiednio wykorzystane. Czasami chcemy zrobić coś dobrego, ale nie wiemy jak i komu możemy pomóc więc może ten wpis Was zainspiruje?

Wiem, że nie pomogę wszystkim oraz, że nie zbawię świata. Ale … pomaganie innym jest fajne nawet takie malutkie.

Dodatkowo psychologia pozytywna mówi, że aby być szczęśliwym człowiekiem to jedną ze składowych tego naszego szczęścia jest bezinteresowne pomaganie innym. (to tak w dużym uproszczeniu) Więc jeśli nie przemawia do Was czas Wielkiego Postu (bo przecież nie musi, to sprawa indywidualna i w to brnąć nie zamirzam) to może fakt, iż poprzez pomoc innym (ale taką bezinteresowną) możemy wpłynąć na nasze dobre samopoczucie jest czymś o co warto zawalczyć?

 

Leave a Comment