Współczesne mamy mają teraz naprawdę dobrze

Wyobraźcie sobie, że macie do dyspozycji tylko i wyłącznie pieluchy tetrowe? Albo, że pielucha dziecka przecieka? Że wybór ciuszków/ zabawek/wózków i innych dóbr dla dzieci jest ograniczony? Masakra, prawda? A nasze mamy i babcie tak miały i przeżyły.

Tak się ostatnio zastanawiałam rozmyślając nad trudami współczesnego macierzyństwa: mąż nie ma czasu bo pracuje, ciuchy dziecięce, w szczególności buty są drogie, generalnie to wszystko dla dzieci jest drogie. Trzeba ugotować, posprzątać, wyprać. Mam przerąbane!

Tyle tylko, że w dzisiejszych czasach gary wrzucam do zmywarki, ciuchy do pralki a jedzenie mogę zamówić (jak już jestem mega wykończona to tak robię). Nasze mamy nie miały takich udogodnień jak my. Pieluchy były tetrowe co oznacza, że przeciekały, każdą kupeczkę trzeba było w gazetę i do śmieci, a pieluchę do namaczania. Nie było mokrych chusteczek, te pojawiły się później. Ciuszki to albo się coś kupiło w sklepie na kartki, albo miało się zdolną mamę i babcię, które szyły/robiły na drutach itp. W grę wchodziła jeszcze ciocia, która podczas wyprawy do Czechosłowacji kupiła troszkę za dużych ciuchów i przywiozła. Osobiście byłam rozpieszczona, ponieważ moja matka chrzestna przysyłała mi ciuchy ze Stanów. Szał pał normalnie!

Zastanawiam się, jak Ci nasi rodzice sobie wtedy radzili, bo przecież poradzili sobie, bo żyjemy i mamy się dobrze. No a nasze babcie, które mieszkały w domach bez bieżącej wody i tę wodę trzeba było nosić ze studni i grzać na piecu.
Nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić. Po dłuższym zastanowieniu uważam, że bym się dostosowała do zastanych warunków (bo nie miałabym wyjścia) ale …. Bogu dziękuję, że żyję tu i teraz. Że nie muszę biegać z wiadrem po wodę, że nie muszę moczyć pieluch, że mam lepszą pralkę niż Frania i że cokolwiek sobie wymyślę, jeśli chodzi o garderobę dziecięcia to jest to kwestia przeklikania paru sklepów w internecie. Ostatnio zanotowałam brak w wiosennym okryciu szyjki mojego syna. Klik klik i wiosenny komin oraz chustka z koparką (element obowiązkowy) są w drodze do mnie.
Nie musimy się zastanawiać skąd wyczarować wózek, i czy mamy wystarczającą ilość dolarów, aby kupić coś dziecku w Baltonie lub Pewexie (pamiętacie jeszcze te sklepy z dobrami luksusowymi nie dla każdego?).

Jasne teraz mamy mają inne problemy, bo problemy jak były tak będą i tego nie zmienimy, Ale … chodzi mi o to, jak nam jest naprawdę łatwo. A w każdym razie łatwiej niż 30 – lat temu. Mamy wszelakie udogodnienia, nie musimy nosić wody ze studni … czasami warto się zatrzymać nad tym co się ma i podziękować za to. Potraficie się cieszyć tym co macie? Czy podążacie za medialną nagonką więcej, lepiej?

Reasumując, my współczesne mamy, mamy teraz naprawdę dobrze.

Leave a Comment