W drogę, czyli co mam w samochodzie

Michał jest przyzwyczajony do jazdy samochodem. Na święta robimy prawie 1000 km. Tak więc trochę czasu w samochodzie, w drodze do dziadków spędza. Dlatego też, postanowiłam wsadzić w samochód wszelkie możliwe udogodnienia, które sprawią, że podczas jazdy samochodem będzie przyjemnie i bezpiecznie.

Na fotelu przed dzieckiem powiesiłam matę z kieszonkami. Przede wszystkim zimą chroni siedzenie, przed kopaniem brudnymi butkami, natomiast w czasie drogi, dziecko ma pod ręką zabawki. Może sobie chować i wyciągać, przekładać. Czasami odkłada tam butelkę z wodą. W każdym razie mamy, korzystamy i jest ok. W drugim samochodzie, mam samą nakładkę na fotel. Oczywiście chroni fotel przed brudnymi butkami, ale ponieważ teraz mam porównanie, to zdecydowanie polecam Wam matę na fotel z dodatkowymi kieszonkami.

Zaczep na iPada. Przerobiłam różne, głównie plastikowe zaczepy, które, po pewnym czasie pod wpływem drgań nie były w stanie utrzymać sprzętu. Plastik wyrabiał się, a na koniec zazwyczaj mąż wsadzając dziecko do auta obrywał uchwyt, czym doprowadzał mnie do szału. Szukałam czegoś, co można przypiąć do zagłówka, ale tak, żeby nie odstawało. No i znalazłam materiałowy uchwyt, który używamy już 2 rok i wciąż z nami jest. Ponieważ jest lekki i za pomocą gumy i zapięcia można go dopasować do każdego zagłówka, to do samochodu dziadków przełożyłam, do autokaru zabrałam. Przerobiłam, polecam – uchwyt na tablet marki tuloko. Mieszczą się mniejsze i większe tablety.

Moim ostatnim odkryciem jest stolik do auta. A była to oczywiście potrzeba wyższa, bo mój syn zaczął kolorować w aucie, no i było mu niewygodnie. Stolik jest materiałowy, lekko utwardzony i jego główną funkcją jest utrzymanie zabawek/kredek/klocków przed dzieckiem. Posiada bardzo praktycznie, boczne kieszonki, w które można pochować zabawki, przekąski i dziecko ma wszystko pod ręką. Misiasty jest zadowolony, w dłuższych trasach zdecydowanie się sprawdza.

Co jeszcze mam w aucie? Rogala na szyję z pieskami, które syn dostał od wujka. Powiem tak, dobrze że tego sama nie kupiłam, bo średnio się to sprawdza. No i kocyk. Składany, kocyk małpka. Latem można przykryć nóżki, kiedy klima hula, a zimą – wiadomo.

Podczas jazdy Misiek może oglądać bajki, co oczywiście wykorzystuje na maxa, bo ogląda dokładnie tyle, ile jedziemy. Ostatnio nie pokazuję mu, że iPad jedzie z nami, i dopiero kiedy wszelkie zabawki i dodatki znudzą, to odpalam co lubi.

Zawsze pod ręką mam wodę w wygodnej butelce z dzióbkiem dla dziecka, mokre chusteczki i przekąski. Chrupki, paluszki, ciasteczka (bez czekolady), jabłuszka, a zimą herbatkę w termosie. W iPadzie są wgrane bajki na wypadek miejsc, gdzie internet nie łapie, zimą mam skarpety, które zakładamy po zdjęciu butów.

P.S.
Tak, fotelik leży na kawałku wykładziny. Dlaczego? Ano dlatego, że dziecięcy fotelik się wgniata się w skórzaną kanapę. Tak, wiem, są podkładki pod foteliki, ale … po co przepłacać 😉 Wykładzina daje radę.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.