Velvet Smooth Scholl

To urządzenie wpadło mi w oko już jakiś czas temu. Ponieważ nie mam jakiegoś dużego problemu z suchymi skórkami na stopach, to ze względu na cenę, nie zdecydowałam się na niego. Aż do teraz. Jestem u rodziców a tata ma baaaardzo suchą skórę na piętach i owszem, dba o nie pumeksem oraz kremami ale w mojej głowie rzuciłam wyzwanie tej tarce do stóp.

Dodatkowo w Rossmanie trafiłam na promocję. Do urządzenia dodawane były 2 głowice gratis. Tak, obniżona cena + dwie głowice + wizja wyzwania = lady Szary wracająca w podskokach ze sklepu.

Najpierw użyłam na sobie, głowica wiruje, wydając specyficzny dźwięk. Jednym to przeszkada, ja nie mam z tym problemu. Pomiziało mi pięty, ale jak już wspominałam, ja nie bardzo miałam co ścierać. Kiedy tato wrócił z pracy, został moim królikiem doświadczalnym, a w zasadzie to stopą … piętą…

Byłam przekonana, że urządzonko pomizia tatową piętę jak i moją i wymięknie. Ku mojemu zaskoczeniu – dało radę. To oczywiście trochę trwało i potrzebna była chwila abym nauczyła się z tego korzystać. Bo to nie chodzi tylko o to, żeby przyłożyć pilnik w miejsce z suchą skórką. Jeśli jest jej sporo, to warto pilnikiem poruszać – to daje naprawdę dobre efekty. Po jakimś czasie ku naszemu zaskoczeniu ukazały się całkiem całkiem gładkie i zadbane pięty. Co jakiś czas słyszę urządzonko – wtedy wiem, że tata po niego sięga. Co mnie bardzo cieszy.

Efekt jest o wiele lepszy niż po zwykłym pumeksie czy tarce do stóp. Jeszcze jedno – warto ścierać skórki u suchych stóp. Czyli przed akcją “gładka stopa” nie moczymy ich. Moczyć i kremować należy po.

Reasumując: to nie tanie urządzenie okazało się bardzo dobre w użyciu i poradziło sobie z suchymi piętami. Jeśli znacie kogoś kto ma problem ze skórkami na piętach to polećcie mu właśnie Velvet Smooth Scholl.

1 Comment

Leave a Comment