Usta w kolorze 74

Wiosna przyszła, „przyszedła” w końcu. Ciepłe promienie słońca oświeciły mnie, że „jestem kobietą” jak w latach 90-tych śpiewała Edyta Górniak. No i jak mi się przypomniało, to stwierdziłam, że czas żeby o siebie zadbać. Takie wiosenne postanowienie. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Najpierw zaczęłam od obejrzenia kanału YT pewnej znawczyni kosmetyków. Przeglądnęłam filmiki z cyklu: „dobre, polecane, polskie, wszyscy znają tylko nie Szara”. No i okazało się, że wszystko czego potrzebuję to konturówka od Inglota nr 74. Kultowy numer, który rozchodzi się ponoć jak ciepłe bułeczki i nigdy go nie ma. Cóż miałam więcej szczęścia niż rozumu, bo poszłam, był, to nabyłam.


Ponieważ jestem istotą leniwą. To nie bawię się w konturówki. Generalnie z kosmetykami do upiększania ust to ja mam mało do czynienia. Szukam jakiegoś koloru szminki, czy błyszczyka, który by mnie zadowolił i sprawił, że to będzie miłość forever. Ale ciekawość wygrała. Strzeliłam sobie kontur, wybazgroliłam usta kredką, poprawiłam bezbarwym błyszczykiem i …. WOW! Tak, to był efekt wow. Nie wiem o co w tym chodzi, ale ta kredka podkreśla kolor ust. Nie jest za czerwona, za różowa jest … odpowiednia i bardzo się sobie w niej podobam. Usta stały się widoczne!


Jeśli szukacie pomysłu na jakieś zmiany, same nie wiecie co by to miało być … to polecam konturówkę Inglot numer 74.
Jak się tym wymaluję, to mam wrażenie, że ludzie lepiej mnie słuchają! <hahaha> 😉

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.