Uczymy korzystać z nocniczka

Ostatni wpis o tym, jak powinien wygladać nocnik idealny i dlaczego powinien być to najprostszy model wzbudził tak ogromne zainteresowanie, że postanowiłam przygotować wpis o nauce korzystania z nocnika. Ale zacznijmy od początku. Każde dziecko jest inne (czytaj WYJĄTKOWE) i do pewnych rzeczy dorasta, czy też uczy się ich w swoim tempie.

Kochasz swoje Dziecko? (to oczywiście pytanie retoryczne) więc:
– nie porównuj go do innych dzieci
– nie popędzaj, daj dorosnąć, nauczyć się w swoim tempie
– obserwuj i pomagaj
– pamiętaj DZIECKO NIE JEST TOBĄ, TO ABSOLUTNIE INDYWIDUALNA JEDNOSTKA

Dlaczego o tym piszę, przy okazji nauki korzystania z nocnika? Ano dlatego, że w wielu mądrych poradnikach jest napisane, że dziecko uczymy siadać na nocnik jak będzie miało 1,5 roku, 2 latka. No i co? Mój miał prawie 9 miesięcy kiedy spróbowaliśmy ….

Jesteś mamą czyli jesteś specjalistką od swojego dziecka. Nikt nie zna go lepiej niż Ty! Poradniki, poradnikami a to Ty i dziecko tworzycie niezwykły zespół. Jak nikt inny potrafisz odczytać, że dziecko jest zmęczone, głodne a teraz ma ochotę pobawić się ulubionym misiem. Na tej samej podstawie to właśnie TY MAMO będziesz wiedziała lub nie, że dziecko jest gotowe do nauki korzystania z nocnika.

Moje Dzidziotto siedziało już bardzo pewnie, dodatkowo zawsze, ale to zawsze wiedziałam kiedy robi kupę. To jest tak charakterystyczny moment, że jestem przekonana o tym, że każda mama jest w stanie go zaobserwować. Nie, to nie było takie proste, wcale nie wiedziałam na 100% czy to już ta pora, a przede wszystkim jaki nocnik. O samym nocniku już pisałam, więc wiecie, że to najprostszy model. Co ciekawe, do mojego pomysłu nie był przekonany mąż. Stwierdził, że to za wcześnie. Obiecałam mu jednak, że zrobię to raz i zobaczę jak zachowa się Dzidziotto. Jeśli będzie płakał, nie będzie chciał siadać, zobaczę że się boi to natychmiast zaprzestanę na tej jednej próbie i do tematu wrócę za jakiś czas. Tak prawdę mówiąc to podświadomie czułam, że to może wypalić, ale podchodziłam z dużą dozą rezerwy i przede wszystkim na reakcje i odbiór dziecka tej całej sytuacji.

Nocnik miałam “pod ręką” kiedy zobaczyłam, że to ten moment. Spokojnie zdjęłam spodnie i pieluchę, posadziłam nieco zdziwionego synka i …. cały czas go trzymając (ani na moment nie wypuściłam go z rąk, pomimo tego, że nie było opcji żeby spadł; chciałam, żeby czuł, że jestem z nim i w każdym momencie może zrezygnować). Usiadł, chwilę się powiercił, porozglądał, a ja pomagałam mu odgłosami (nie udawajcie, że nie wiecie o jaki mi chodzi). Ta pozycja okazała się na tyle wygodna, że po 2 min było po wszystkim a ja bardzo szybko zdjęłam dziecię, pokazałam mu co i jak (dzieci przecież są ciekawe, trzeba im tłumaczyć i pokazywać) i oczywiście bardzo pochwaliłam. Uważam, że to kluczowe – chwalić i wspierać dziecko, jak również pokazywać i tłumaczyć. Dziwne? Nie! No bo przecież skąd on ma to wszystko wiedzieć?
Następnego dnia czynność powtórzyliśmy i od ponad 2 tygodni dzień w dzień kupa ląduje w nocniku.

Jestem ogromnie dumna z mojego synka, ale nie ukrywam, że gdyby się okazało, że to nie jest jeszcze czas to schowałabym nocnik tak, aby nie straszył dziecka.

I co? Ma 9 miesięcy i załatwia grubszą potrzebę do nocnika. Trochę się powtórzę ale, nocnik jest najprostszy z możliwych, nie gra, nie świeci, nie wibruje, nie ma dodatków. Ma opieradełko i trzpion pomiędzy nóżkami. Okazało się, że jest to wszystko, czego potrzebuje dziecko aby się spokojnie załatwić. Sama siedząca pozycja bardzo ułatwia sprawę (no przecież my dorośli, też to robimy na siedząco).

Reasumując. Kochane mamy nie bójcie się swojej intuicji! Jeśli czujecie, że możecie dziecku pomóc, czegoś nauczyć, coś pokazać zróbcie to, spróbujcie i bacznie obserwujcie. Jeśli dla dziecka nie jest lub jest na coś czas – ono da Wam znać. Ale jeśli coś Maluchowi nie odpowiada to absolutnie, nie róbcie tego na siłę bo się przestraszy, zrazi i potem będzie jeszcze trudniej.

I jeszcze jedna kwestia na koniec. Jak już się podejmiesz wysadzania dziecka na nocnik to …. musisz być konsekwentna. Jak już się dziecku spodoba, to trzeba pilnować kiedy, co i jak. Ale jestem przekonana, że każda cudowna, kochająca mama wesprze swoje dziecko.

Cudownych, wspólnych chwil razem!

Leave a Comment