Turkish Bath – HAMMAM

Na Malcie byłam krótko, jednakże dobrodziejstwa hotelu w którym mieszkaliśmy skusiły mnie i tak trafiłam do SPA Carisma. Ich specjalnością jest turecka kąpiel – Hammam. Dodatkowo Carisma jest zwycięzcą World Luxury SPA Awards 2016. No już lepszej rekomendacji mieć nie mogli.

Tradycja łaźni tureckiej rozwijała się wraz z kulturą mycia/kąpieli na przestrzeni tysięcy lat. Cały rytuał kąpieli przenosi nas do baśni 1001 Nocy.

Łaźnia turecka to przestronne miejsce, w którym panuje nieco duszna, parna atmosfera. Na środku pomieszczenia stoi wielki okrągły marmurowy stół. Dookoła niego znajdują się stylizowane umywalki. Na rytuał przychodzimy w stroju dwuczęściowym. W pomieszczeniu panuje absolutna cisza, dzięki temu można się zrelaksować. Na kamiennym, marmurowym stole czekało na mnie posłanie z ręcznika Hammam (jest on nieco cieńszy niż nasze puchate ręczniki, kojarzy się bardziej ze ścierką kuchenną). Pani, która się mną zajmowała, poprosiła abym się położyła. Było mi cieplutko i wygodnie. Kiedy zaczęła mnie polewać wodą … to jej temperatura była idealna. Nie za gorąca ani nie za zimna. Pierwszy raz czułam na sobie wodę w ten sposób. Bo nie jestem w stanie Wam tego opisać. Niby woda, niby wiadomo jak się ją odczuwa, jednakowoż ta gorąca atmosfera sprawiała, że doznania były naprawdę niezwykłe i relaksujące. Pani najpierw umyła mi włosy, następnie nałożyła maseczkę i założyła plastikowy czepek. Następnie polała mnie wodą i przystąpiła do peelingu całego ciała. Robiła to bardzo powoli i bardzo dokładnie. Cały czas starałam się zrelaksować. Nie jestem przyzwyczajona aby ktoś mnie kąpał w ten sposób dlatego też uczucie błogiej przyjemności łączyło się z ciekawością … co będzie dalej. Pani zrobiła mi peeling twarzy i ciała bez użycia jakichkolwiek kosmetyków! Zrobiła to jedwabną, chropowatą rękawiczką. I żeby nie było wątpliwości. Kiedy tak sobie odpoczywałam i otworzyłam oko, to zobaczyłam zrolowane, skórki na mojej ręce, to znaczy, że ten peeling był skuteczny!
img_1318
Kolejny etap to płukanie. Kiedy ja sobie leżałam pani polewała mnie wodą z metalowych miseczek, a wodę czerpała z jednej z umywalek. Następnie z oliwkowego mydła pani przygotowała masę piany, którą przykryła mnie całą, tak, że wystawała mi tylko głowa. Następnie znowu zostałam spłukana i na całe ciało została nałożona aloesowa maseczka. I tak zostałam w łaźni sama na 10 min. Następnie pani po mnie wróciła i spłukała mnie całą, oraz włosy. Wszystko razem trwało dobre 50 min. To był absolutnie cały rytuał. Wszystko było robione delikatnie, dokładnie. Następnie w szlafroku zostałam zaproszona do pokoju odpoczynku, aby przyzwyczaić się do “normalnej” temperatury. Do picia dostałam schłodzoną herbatę oraz wodę. Po ok. 10 min pani po mnie przyszła i zabrała do pokoju na masaż antystresowy. Tam dostałam jednorazowe stringi na przebranie i przy dźwiękach delikatnej, kojącej muzyki, pani wykonywała antystresowy masaż. Było to maksymalnie przyjemne uczucie. Byłam czysta, odprężona, zrelaksowana i absolutnie dopieszczona.

Cały zabieg trwał 90 min i nazywał się Chill Out (lepiej tego nazwać nie mogli)
Obejmował:
– hair care – mycie, masaż głowy, maseczka na włosy
– Traditional Turkish Bath
– Body Exfloating – peeling tą cudną rękawicą
– Foam Massage – masaż pianą
– Anti – Stress Massage – czyli wisienka na torcie – antystresowy masaż na koniec

Wyszłam z bananem na twarzy i miałam wrażenie, że unoszę się nad ziemią. Czegoś takiego nigdy w życiu nie doznałam. To była absolutna rozkosz i ukojenie dla ciała i ducha. To naprawdę było relaksujące!

Na koniec dostałam rękawicę, którą pani mnie drapała. Ostatnio robiłam nią peeling w domu i efekt jest taki sam jak podczas rytuału w łaźni.

img_1228

Jeśli tylko będziecie miały okazję skorzystać i spróbować kąpieli tureckiej – Hammam, to nie ma się nad czym zastanawiać, to trzeba przeżyć. I jest to absolutnie warte wszystkich pieniędzy!

Leave a Comment