Strategia świątecznych zakupów

Tak, wiem jaki mamy miesiąc, nic mi się nie poprzestawiało. Czas upływa tak szybko i tak niepostrzeżenie, że teraz jest październik a za moment będzie grudzień i święta. Zobaczycie! I nie, nie straszę. Życie.
W zeszłym roku w grudniu spokojnie piekłam pierniki, bo prezenty były popakowane i czekały na rozdanie. Ale od początku.

Oto moja strategia:
a) już od wakacji zastanawiam się, czym obdaruję najbliższych. Obserwuję ich, słucham o czym mówią. Wtedy nie mam problemu z idealnym dopasowaniem niespodznianki.

b) październik stał się miesiącem “Szaleństwa zakupowego” w zasadzie co weekend inne czasopisma proponują nam zniżki, rabaty i niespodzianki do różnych sklepów. Jeżeli wiem, co chcę kupić to wpadam z kuponem rabatowym i jeszcze oszczędzam.

c) czekając na ostatnią chwilę kupujemy to co wpadnie nam w oko. Zazwyczaj są to nieprzemyślane zakupy. Co więcej, kiedy jednego dnia chcemy zrobić zakupy dla całej rodziny, przyjaciółki i faceta to może się okazać, że na święta zostaniecie bez grosza lub co gorsza z debetem.
Jasne, święta to ten magiczny czas, kiedy chcemy dopieścić bliskich i na prenty przeznaczamy sporą część naszej wypłaty.

d) zaczynajmy nasze prezentowe poszukiwwania już od października. Ma to wiele zalet:
1.zakupy są przemyślane
2. nie pozbywamy się całej gotówki na raz bo możemy to rozłożyć w czasie
3. kiedy nadchodzą święta możemy się cieszyć spotkaniami z najbliższymi a nie stresować się tym, że jeszcze nie mamy prezentu albo, że konto zostało spustoszone

Dodam tylko, że na niektóre prezenty trzeba “zapolować”. Tzn. jeśli macie fana gier w domu to niektóre gadżety pojawiają się w sklepach internetowych i znikają. Czasami jakiś produkt się zamawia i czeka. Mogę poczekać, ja mam czas 😉

Jak się domyślacie kolejne weekendy spędzę na świątecznych zakupach. Nie, nie będzie bzdurnego snucia po sklepach, któego nie lubię. To będą konkrety! Nawet specjalnie wstanę wcześniej żeby w sklepie być po 9:00 i bez tłumów zakupoholiczek kupić to, co chcę i wyjść.

Leave a Comment