Śliniak idealny

Mąż, Mr. Grey się ze mnie śmieje, gdyż ostatnio oznajmiłam mu, że znalazłam śliniak idealny. Przecież śliniak to śliniak, zakładamy dziecku po to, żeby uchronić ubranko przed jedzonkiem, piciem, ślinotokiem itp. Niby jasne, niby śliniaki podobne do siebie, a jednak ….  ślinak ślinakowi nierówny i dzisiaj o moich szarych, śliniakowych odkryciach.

Na początku dostałam standardowe, chyba dostępne wszędzie i wszystkim znane wizualnie śliniaki Canpol Babies. Są to bawełniane śliniaki z ceratką, wiązane na szyi. No i tutaj jest mały problem, otóż: dzieci nie lubią jak się im coś wiąże na szyjce, ta ceratka jest … hmmm no taka dosyć sztywna. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że to połączenie sztywnej ceraty z wiązaniem na szyi sprawia, że dziecko się denerwuje. Co więcej pranie w pracle baaaardzo je niszczy. Ja nie wymagam, żeby były niezniszczalne ale kilka prań i wyglądają źle, cerata się niszczy i robią się dziurki. Ponieważ już wiedziałam, że wiązanie jest „be” więc zakupiłam taki zapinany na rzep, też Canpol Babies, zapinanie super a … cerata sztywna i nieprzyjemna.

śliniak canpol
Poszukiwania trwały nadal. Będąc na kontrolnej wizycie u lekarza, zauważyłam, że dziecko miało śliniak bawelniany, czyli miękki. Postanowiłam, że moje Dzidziotto też taki dostanie. Akurat będąc w Smyku, kupując matę do zabawy wypatrzyłam takowy zestaw: dwa śliniaki bawełniane, zapinane na zatrzaski. Śliniaki te marki Cool Club ze zwierzątkami Fisher Price. Początkowo bałam się jak z chłonnośicą, ale dawały sobie radę. Gorzej z jakością po po kilkunastu praniach zatrzask w jednym z nich mi się oderwał i została brzydka, nieestetyczna dziura. Tak więc ogólnie zawiodłam się na nich jeśli chodzi o jakość … po raz kolejny. Ciekawa jestem czy Fisher Price, który użyczył licencji na obrazki wie o tej kiepskiej jakości? Na tę chwilę posiadam matę oraz krzesełko i kilka zabawek z FP i są rewelacyjne!

Zebrałam te wszystkie doświadczenia i już wiedziałam, że chcę śliniak bawełniany, zapinany na rzepę – taki na co dzień oraz śliniak z miękką ceratką do obiadków.

Będąc w PEPCO znalazłam bawełniany śliniak, na rzepę, dodatkowo z gryzakiem. Całkiem spoko, jest stosunkowo tani, niestety po miesiącu użytkowania zauważyłam, że rzep nie należy do najsolidniejszych i po codziennym praniu zwyczajnie się zużył. Nie zmienia to faktu, że jest on całkiem niezły, relatywnie tani i nawet gdybym miała go zmieniać co miesiąc, jest to do przyjęcia. Tyle tylko że on mi służy nieco dłużej niż miesiąc.

Moim odkryciem totalnym, oraz mega zaskoczeniem okazały się śliniaki z IKEI!
Sprzedawane są one w zestawach. Te z ceratką są dwa, a bawełniane po 3 w paczce. Te z ceratką są zapinane na rzep, dodatkowo cerata jest miękka (jak dla mnie to jakieś inne fajne tworzywo, coś ceratopodobnego, ale się nie znam więc niech będzie, że cerata). No i jeszcze jedna fajna rzecz – mają „kieszonki”. To oznacza, że wszystko co wypadnie z buzi, spadnie z łyżeczki i nie zatrzyma się na śliniaczku, to wpadnie do kieszonki.

Bawełniane, są podszyte materiałem (chyba polar ale głowy nie dam sobie uciąć) co spraiwa, że są chłonne, nie przeciekają, są miękkie i nie drażnią dziecka. Oczywiście są zapinane na rzepki. Ich kształt to łezka, więc są świetne jako ślinołapy podczas ząbkowania.

Na chwilę obecną śliniaki z IKEI to moi faworyci. Rzepy są solidne, materiał odpowiedni a ceny bardzo przyzwoite bo zestaw z ceratką to: 12, 99 zł a te bawelniane nie pamiętam ceny (na stronie nie mają ich jeszcze) ale też coś około 12 zł. Te ze Smyka (2szt.) kosztowały mnie 25 zł więc te z IKEI rządzą pod każdym względem.

Reasumując fajny śliniak to śliniak na rzep, miękki, nie przemakający. Takie są śliniaki z IKEI oraz PEPCO. Na śliniaki z Canpol Babies i Smyka szkoda kasy.

Być może istnieją jeszcze jakieś mega super śliniaki o których nie wiem. Jakie są Wasze doświadczenia w tej jakże prozaicznej, a ważnej materii?

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.