Przezorny zawsze ubezpieczony

Wiesz jakie masz ubezpieczenie? Nooo, pewnie AC, OC i być może NW na samochód. Dwa pierwsze są obowiązkowe, więc posiada je każdy, kto ma samochód a inne? Tak wiem, jesteśmy piękni, młodzi i zdrowi więc kto by się przejmował jakimś głupim ubezpieczeniem. Przecież podczas podpisywania umowy w pracy machnęliśmy podpis pod ubezpieczeniem grupowym, więc taaak jestem ubezpieczony/ona. Ale czy wiesz na wypadek czego?Ostatnio ktoś mi szepnął, że jak jestem ubezpieczona to przyszługują mi pieniążki (jednorazowa wypłata) za urodzenie dziecka. Super, pomyślałam sobie – takie dary losu. Każdy pieniążek przy dziecku się przyda. Zaczęłam przeglądać moje papiery i … włos zjeżył mi się na głowie. Owszem, jestem objęta grupowym ubezpieczeniem ale mam wersję basic, które wyraźnie mówi, że rodzaj świadczenia to:

  • śmierć ubezpieczonego
  • niezdolność do pracy

No i wzięło mnie na przemyślenia. Co ciekawe odkąd wyszłam za mąż i zmieniłam nazwisko to … nie zmieniłam danych w ubezpieczalni! A przecież wymieniałam dowód osobisty, prawo jazdy i całą masę innych dokumentów, w których koniecza była zmiana nazwiska. Znając upierdliwość urzędników i losu, w razie jakiegoś wypadku zostało by to uznane za niedopilnowanie z mojej strony i problem z wypłatą należnych mi przecież świadczeń. Szybko zmieniłam dane.

Teraz siedzę i myślę nad zmianą opcji mojego ubezpieczenia. Bo przecież opcja podstawowa jest … żadna! I nie chodzi tu o kwotę składki bo i tak jest mi to ściągane co miesiąc z pensji, więc nawet nie specjalnie to odczuwam. Bardziej przeraził mnie fakt, że na tak istotną kwestię nie zwróciłam uwagi. Jasne, trzy lata temu do głowy by mi nie przyszło, że będę w ciąży … no właśnie …. do głowy by mi nie przyszło.

Teraz trochę się pozmieniało i częściej myślę o tym, czy mąż jest osobą uposażoną, czy w przyszłości mogę dopisać dziecko itp.

Ja wiem, że są to sprawy o których się nie myśli, bo kto myśli o śmierci? Odsuwamy od siebie tę myśl jak najdalej.

Właśnie czekam na maila z opcjami i świadczeniami bardziej prawdopodobnymi w przyszłości, które sobie uzmysłowiłam. A są to: śmierć małżonka/rodzica/teścia, narodziny dziecka (kolejnego), tego kto będzie uposażony.

Teraz już wiem na co zwrócić uwagę. Rozmawiałam nawet z mężem i jeśli opcje ubezpieczenia zbiorowego w firmie nie będą dla nas satysfakcjonujące to zdecydujemy się na ubezpieczenie indywidualne na życie.

Swoją drogą jak robiłam praktyki w szkole i przedszkolu to musiałam się wykazać ubezpieczeniem OC i NW na czas praktyk. Sama je sobie wykupowałam …

A Ty? Wiesz jakie masz ubezpieczenie? Wiesz co Ci przysługuje jeśli już zdarzy się wypadek? A może warto się zainteresować właśnie teraz?

Bądźmy piękni, młodzi, zdrowi i … ubezpieczeni!

Leave a Comment