Poród opłacony, prywatny

Ostatnio pisałam Wam o tym, jak źle wspominam poród w państwowej placówce szpitalnej. Przed porodem przeglądałam oferty prywatnych klinik, lub choćby opłaconej położnej. Napiszę to wprost: sfrajerowałam się, że nie zdecydowałam się na taki rodzaj burżujstwa. Przecież ciążę prowadziłam w prywatnym centrum zdrowia. Dlaczego zdecydowałam się na poród w zwykłym szpitalu? Otóż powody są 2. Po pierwsze, wiele kobiet rodzi w państwowych i sobie chwalą, po drugie, poród prywatny jest uznawany za fanaberię. Że jak kobieta nie ma co z kasą robić, to funduje sobie prywatny poród, tylko „gwiazdy” stać na poród w Medicoverze za 16 000 zł itp.

Ponieważ to była moja pierwsza ciąża i poród, to nie ukrywam, że wiele rzeczy podczas tego nowego doświadczenia się nauczyłam. Napiszę to po raz kolejny, ciąża jest niezwykłym okresem, dziecko jest czymś cudownym, natomiast poród … ja swojego nie chcę pamiętać. Najchętniej wyparłabym go z umysłu. Dla mnie był on traumatycznym przeżyciem, strachem o siebie, o dziecko, ogromnym bólem, który zakończył się cesarką. Cesarka była spowodowana tym, że mój kochany synuś się obrócił i przy porodzie naturalnym zwyczajnie by nie przeżył. Zastanawiam się teraz, czy nie można było zrobić badania USG, które sprawdziłoby pozycję malucha i decyzję o nieuniknionej cesarce podjąć wcześniej? Nie jestem lekarzem, nie znam się. Ale takie pytania nasuwają mi się teraz po wszystkim. Te 12h kiedy zwijałam się z bólu podczas skurczy mogliśmy ograniczyć do niezbędnego minimum.

Tak czy siak, dla mojego syna przeżyłabym to wszystko raz jeszcze. Natomiast wizja ewentualnego, kolejnego porodu mnie przeraża ….

Mój mąż o tym wie, dlatego też zapewnił mnie, że kolejne dziecko urodzę w prywatnej klinice. I na dzień dzisiejszy nie uważam tego za fanaberię, za rodzaj grymasu czy czegokolwiek takiego, a normalne zachowanie mamy, ale także taty, którzy dbają o dziecko. Poród prywatny, to poród, za który trzeba zapłacić, owszem nie małe pieniądze. Ale jeśli one zapewnią mi dostęp do sprzętu i monitorowania dziecka, zapewnią mi dostęp położnej, która będzie przy mnie i będzie mi wyjaśniała co się ze mną dzieje, w momencie kiedy ja zacznę psychicznie pękać. Badania będą wykonywane nowym, jednorazowym sprzętem, a nie starymi, metalowymi wziernikami itp … To ja uważam, że te kilka tysięcy to jest nic. Naprawdę. Życie i zdrowie ludzkie jest o wiele, wiele cenniejsze niż te kilka tysięcy. Można je odkładać, z myślą o dziecku. Można z myślą o sobie. Można też zainwestować w Was.

Godny poród, w dobrych warunkach, z ludźmi którzy wiedzą po co tam są i są przygotowani na każdą ewentualność jest dla mnie w tym momencie priorytetem.

Chcę jednocześnie zaznaczyć, że poród w państwowym szpitalu nie musi być niczym złym. Faktem jest, że wiele kobiet tam rodzi i sobie chwalą. Ja od zawsze bałam się szpitali, a moje doświadczenie porodowe jedynie potwierdziło moje obawy.

Chcę napisać, że w dzisiejszych czasach mamy wybór. Możemy rodzić tam, gdzie chcemy, za tyle ile chcemy i na ile pozwala nam domowy fundusz. I jeszcze jedno, tak wszyscy się podniecali porodem Kasi Cichopek w Medicoverze za 16 000 zł. Wiecie co? Ja ją teraz rozumiem. Zapłaciła wysoką cenę za swój spokój i godne warunki. Nie przeczę, że kwota jest bardzo wysoka, ale rozumiem ją. Gdybym dysponowała taką kwotą. W tym momencie zrobiłabym dokładnie to samo co ona.

Jeszcze ostatnia kwestia, płatny poród w różnych miastach rozpoczyna się od 2 000 w górę. Więc proszę mi nie opowiadać, że kwota jest nieosiągalna. Czytałam wpisy kobiet, których całe rodziny angażowały się w taką formę porodu i robiły rodzinną „zrzutę” na taki poród. Faktycznie, gdyby zamiast wielkich pluszaków i innych niepotrzebnych rzeczy, mama otrzymywała w ramach prezentu przysłowiową „stówę”, to jestem przekonana, że uzbierałoby się na opłacenie porodu. Ale to tylko takie moje szare zdanie …. 😉

 

stówka

Zdjęcie: sxc.hu

komentarze 3

  • Mama dwójki maluchów pisze:

    Wiesz, miałaś pecha i trochę nie przygotowałaś się do porodu. Ja na Twoim miejscu z bólami porodowymi nie wyszłabym z tego pierwszego szpitala. Jeśli nie chcieliby mnie przyjąć to musieliby wysłać karetką gdzie indziej. Pomyślałaś co by się stało jakbyś zaczęła fizycznie rodzić w aucie?…
    Dwa, prywatne kliniki nie są wcale takie idealne. Wszystko jest super jeśli nie ma komplikacji. Z tego co pisałaś masz za sobą cesarke z przyczyn koniecznych, z zagrożenia życia Twojego dziecka i Twojego. Jeśli będziesz chciała próbować porodu naturalnego za drugim razem sytuacje może, ale nie musi, się powtórzyć. I wszystko jest cudownie jeśli niezależnie od rodzaju porodu, idzie on zgodnie ze standardem. Niestety jeśli nie idzie większość prywatnych szpitali na sygnale wysyła swoje pacjentki karetką do szpitala państwowego… I wtedy robi się niebezpiecznie.
    Decydując się na klinikę prywatną upewnij się, że mają kadre i sprzęt również na wypadek sytuacji awaryjnych. Poza tym nie patrz tylko na opieke położniczo-ginekologiczną. Ostatecznie poród dotyczy Ciebie i Twojego dziecka więc dobry oddział neonatologii jest na równi ważny. Nikt oczywiście nie zakłada, że coś się stanie z dzieckiem, ale lepiej mieć taki oddxiał obok i nie skorzystać niż w drugą stronę – nie mieć, a potrzebować.

    Powodzenia za drugim razem 😉

  • Lady Szary pisze:

    Bardzo dziękuję za komentarz. Jednakowoż bardzo nie podoba mi się forma „ja na twoim miejscu” i „chyba nie byłaś przygotowana”. Mamy taką skłonność do oceniania innych i ich decyzji. Mój wpis nie ma na celu dyskusji na temat tego,czy dobrze postąpiłam. Bo moja decyzja w tym czasie była najlepsza i to akurat nie podlega dyskusji.
    Opisałam całą sytuację po to, żeby pokazać, że nawet najlepiej zaplanowany i przygotowany poród może zamienić się w coś totalnie nieoczekiwanego i nieprzyjemnego. Karetki wtedy NIE PRZEWOZIŁY między szpitalami, więc mogłam zostać i rodzić na korytarzu (taką propozycję dostałam) lub pojechać do najbliższego szpitala za miastem własnym samochodem. Pisałam też wcześniej, że jedna z dziewczyn została na korytarzu szpitala i czekała …. przenosiła ciążę i dziecka nie dało się uratować.
    Co do prywatnego szpitala, oczywiście, że wybiorę taki, który w razie czego zapewni opiekę matce i dziecku, zresztą takowy już mam wybrany.

    Pozdrawiam ciepło!

  • Dania pisze:

    Łatwo jest oceniać sytuacje w której się nie było. Ja akurat mam za sobą kilka pobytów w państwowych szpitalach, i każdy był nieprzyjemny :/ Zaniedbania personelu wszędzie są tak samo okropne do opisywania komukolwiek. W państwowej służbie zdrowia zarabia się mało, a to skutkuje słabym zaangażowaniem pracowników. Zawsze idąc gdziekolwiek prywatnie jest sie inaczej traktowanym. To jest smutne ale niestety prawdziwe w naszym kraju.
    Do ‚prywatnego porodu’ trzeba sie zakwalifikować, nie może być to ciąża z jakimikolwiek nieprawidłowościami. Gdyby wszystko było ok, bez zastanowienia decyduje sie na ‚prywatny poród’ bez względu na koszty, które tak naprawdę wcale nie są takie wysokie 🙂

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.