Panda’s dream So cool eye stick

Starzeję się, tfu to znaczy dziecko mi rośnie, a ja wciąż piękna. Czasami jednak potrzebuję wspomagaczy mamuśkowego piękna. Jak wiadomo zmęczenie najbardziej widać na twarzy (wow, ale Was zaskoczyłam). Zwłaszcza oczy, a właściwie to pod oczami … opuchnięcia, sińce. Blah. Postanowiłam trochę z tym powalczyć. Ponieważ (wciąż o tym piszę) jestem leniwcem, to szukałam czegoś prostego w użyciu, co swoim działaniem zachęci mnie do używania danego produktu.

Na przełomie maja i czerwca zakupiłam dwa produkty pod oczy. Jeden z nich to Clinique Pep – Start a drugi to Panda’s dream So Cool Eye stick. Obydwa zakupiłam w Sephorze, przy czym miś, jest produktem, na który Sephora ma wyłączność.


Panda to krem przeciw zmarszczkom, obrzękom i cieniom pod oczami. Krem jest w formie wygodnego w użyciu sztyftu. Zaraz po nałożeniu można poczuć efekt chłodzenia. Nakładanie go nie jest trudne, ale wymaga wprawy, gdyż można przesadzić z nałożoną ilością i wtedy krem potrafi się rolować. Ale jeśli się tylko muska skórę pod oczami, to wszystko jest w porządku. Zapach jest delikatny, taki bambusowy. Zresztą krem zawiera ekstrakt z bambusa, który to ma właściwości odżywcze i nawilżające. Lubię tego pandziora. Łatwo i szybko się go aplikuje, daje uczucie schłodzenia i potem widzę, że wyglądam znacznie lepiej niż zaraz po przebudzeniu.

Reasumując Panda jest fajnym produktem, który działa (to widać i czuć jak chłodzi). Jest bardzo poręczny no i opakowanie jest mega gadżeciarskie i słkodkie.

Leave a Comment