Ojeju, pracujesz w przedszkolu!

Odkąd przeniosłam się z korpo do przedszkola, najczęstszym pytaniem jakie pada jest: “i jak, lubisz swoją pracę?”. Serio chcecie wiedzieć?

To może zacznijmy od początku. Praca z dziećmi nie jest pracą dla każdego. Tak jak praca w szpitalu. Jak ktoś się boi krwi/bakterii to nie pójdzie tam pracować. Proste. To samo tyczy się pracy z dziećmi. Jeśli nie lubisz dzieci to nie masz czego szukać w przedszkolu, szkole czy innym przybytku dziecięcej rozrywki. Ponadto osoba pracująca z dziećmi (oprócz tego, że się ich nie boi), powinna być pewna siebie i mieć charyzmę. Coś, co porwie dzieciaki. No i jest jeszcze coś bardzo ważnego, a mianowicie: intuicja. Przy dzieciach może wydarzyć się absolutnie wszystko. Czasami jest tak, że nie masz czasu na ułożenie w głowie planu A, B lub C, bo trzeba zadziałać natychmiast. I jeśli posiadasz intuicję, to w ułamku sekundy reagujesz na zastane sytuacje. Nawet jeśli ich nie przerabiałeś, to twoje doświadczenie na spółkę z intuicją sprawiają, że zawsze jesteś w stanie coś wymyślić i zareagować.

No to wróćmy do pytania czy lubię swoją pracę. Trochę mnie ono dziwi, bo jestem człowiekiem, tą szczęściarą, która robi to, co lubi i co chciałaby robić. Więc tak, praca z dziećmi jest tym, co lubię robić. Sprawia mi to dużo radości, przyjemności, frajdy. Codziennie coś się dzieje, nigdy nie jest nudno ani tak samo. W pracy śpiewam, maluję, gniotę plastelinę, tańczę i odpowiadam na kluczowe pytania w kwestiach tego świata: “paniii, kiedy podwieczorek?”. Chodzę na spacery w czasie pracy, a czasami nawet oglądam przedstawienia. Zdarza mi się, pracować w stroju jednorożca – ku uciesze moich podopiecznych. I wiecie co? Jeszcze mi za to płacą!

Ale to jest też ciężka praca. Ciągła uwaga skupiona na tych małych istotach przekazanych pod moją opiekę przez rodziców. Ostrzeganie ich przed wszelkimi niebezpieczeństwami, nauka nowych rzeczy. To przygotowanie książek, obrazków i fajnego pomysłu na pracę plastyczną. To ciągłe zamartwianie się, czy na spacerze nikomu nic się nie stanie. To 8h w hałasie, śmiechu, w ruchu. To skaleczenie, siniaki i kłótnie. To małe sukcesy i totalne porażki. To podnoszenie na duchu i przytulanie.

Ale jest to praca – jeśli się czuje, że to to – daje taki ogrom satysfakcji, że tego nie jestem w stanie Wam opisać. Ale Wy przecież chcieliście wiedzieć, czy ją lubię 😉

Leave a Comment