Nigdy więcej nie kupię

No i tak się kończy gdy wpadam do sklepu, ściągam produkt z półki bez zastanowienia (bo opakowanie ładne, bo znana marka to musi być dobre) a potem .. czekam aż samo wyparuje, samo się zużyje albo zniknie w tajemniczych okolicznościach. Tak było z żelem pod prysznic NIVEA free time. W dodatku zabrałam żel o pojemności 500 ml. Jest to kremowy żel pod prysznic o zapachu karamboli (czymkolwiek ona jest) i pielęgnujące mleczko aloesowe. Ja nawet nie powąchałam tego żelu przed zakupem więc ten słodkawy zapach karamboli dopadł mnie w domu. Jak dla mnie jest on zbyt mdły no i … podziękuję.  Oczywiście to nie oznacza, że nie kupię nic marki NIVEA, nie nie nie. Chodzi mi tylko i wyłącznie o ten produkt.

Kolejny produkt, bez którego się obędę to jogurtowy mus do ciała Beauty Milky BIELENDY. Kolejny produkt, który odstraszył mnie zapachem. Mleczno – waniliowo – sztuczny jest na tyle intensywny, że przeszkadza mi w użytkowaniu tego kosmetyku. Konsystencja jest ok, pod warunkiem, że siedzisz i nakładasz mus delikatnymi muśnięciami. Przy większej aplikacji moim zdaniem ciężko się rozsmarowuje oraz pozostawia lepki film – nie lubię tego. Mus miał intensywnie nawilżać – no niestety nie zauważyłam tego działania. W internecie mus ma zwolenników jak i przeciwników. Miałam pecha – u mnie się nie sprawdził.

 

Moim ostatnim niewypałem okazał się żel do golenia z aloesem Venus. Miał być żel a tymczasem jego konsystencja przypominała mi zielony katar. Miał tworzyć gęstą, kremową pianę. No coś tam powstało ale … do gęstej piany temu jeszcze daleko. Nie ukrywam, że bardzo rozczarował mnie ten produkt chyba najbardziej ze wszystkich dzisiaj tutaj wymienionych. O ile w poprzednich to była kwestia zapachu to tutaj nawet konsystencja się nie obroniła. Bubel straszny. Zakupiony w Rossmanie za ok 10 zł – nie jest wart tych pieniędzy.

Leave a Comment