My Lilou angel

Chyba każda z nas marzyła kiedyś o Lilou. Mam rację? Idea spersonalizowanej bransoletki, z grawerem własnego pomysłu jest kusząca. Przyznam Wam się, że zawieszka na sznureczku nie przemówiła do mnie. Wstążeczki też nie. Do sklepu zabrał mnie mąż, po czym usłyszałam: “wybieraj”. Kto był w salonie Lilou wie, że to nie takie proste. Jest taka opcja zawieszek, sznureczków, wstążeczek, kuleczek, perełek a do tego wersji kolorystych, że naprawdę może się zakręcić od tej ilosci w głowie. Po tym jak wybrałam aniołka, a mąż kulki Claire, wybór wstążki (zielonej) był już tylko formalnością.

Na początku nie zdecydowałam się na grawer. Ale gdy odebrałam bransoletkę i zobaczyłam, że przywieszka aniołka jest “pusta”, poprosiłam o wygrawerowanie takiego … cóż. Sami zobacznie co z tego wyszło. Aniołek jest. Powstał w 3 min … jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

Ogólnie powiem tak. Bransoletka jest bardzo ładna. Ładnie wygląda na ręce ale wykonanie graweru … no nie jest to to, co tygryski lubią najbardziej. Ponadto przywieszka podczas noszenia bardzo szybko się rysuje.

 

Obsługa w sklepie jest przemiła, można się poczuć wyjątkowo. Zapakowane jest śliczniutko. Tylko ten grawer nie daje mi spokoju …. no nie jest to to, co sobie wyobrażałam … a o moją wizję aniołka nikt nie zapytał. A szkoda, bo miała być spersonalizowana.

3 Comments

Leave a Comment