Makaroniki Ladurée

Tym razem wpis kuchenny trochę inny niż zwykle. Do tej pory były przepisy lub gadżety kuchenne, a tym razem podzielę się z Wami tym, co zjadłam.

Ja wiem, to się może wydać bardzo dziwne ale makaroniki Ladurée są tak wyśmienite, że moim zdaniem jest to coś, co koniecznie trzeba spróbować. Jeśli macie listę rzeczy do zrobienia jeszcze w tym życiu to makaroniki, powinny się na niej znaleźć.


Co skłoniło mnie do napisania tego postu? Otóż totalnie nieziemski smak rzeczonych makaroników. Około półtorej roku temu będąc w Londynie, jadłam makaroniki, po które wybrałam się specjalnie do Harrodsa. Niestety to nie było Ladurée. Dlaczego niestety? Ano dlatego, że je zjadłam i nie pamiętam, żebym się tak rozpływała.

A tak właśnie było przy Ladurée … dwa, delikatne, bezowe ciasteczka, lekkie jak chmurka, przełożone kremem. No i niby nic takiego, a jest to totalne mistrzostwo jeśli chodzi o sztukę cukierniczą. Każde jedno jest niewielkie, ale doznania smakowe jakie po sobie pozostawia są ogromne. No bo, wyobraźcie sobie, że odgryzacie kawałek różowego makaronika, delikatnie rozporowadzacie go po podniebieniu i …. macie wrażenie, że jecie najlepszy na świecie pączek róży!! tak chodzi mi o prawdziwy kwiat! No czegoś takiego jeszcze nigdy nie przeżyłam. Czarna porzeczka była absolutnie dojrzała i pyszna, makaronik cappuccino powialił mnie z nóg, przy karmelowym odleciałam. Mąż co chwila zerkał na mnie czy wszystko ok, bo robiłam gryza, wydawałam dźwięk “ojej” a potem już tylko ” mmmmmm”.

Już teraz rozumiem fenomen tego niezwykłego wypieku. W tym małym makaroniku ukryte jest, tak ogromne bogactwo smaku, że tego nigdy w życiu bym się nie spodziewała. One nie dość, że smakują nieziemsko, to jeszcze wyglądają fenomenalnie.

Jeśli kiedykolwiek znajdziecie się w okolicy cukierni Ladurée to koniecznie wstąpcie po makaroniki i pozwólcie odpłynąć zmysłom.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.