L’occitane – masło shea

Pisałam Wam jakiś czas temu o moich problemach z bardzo spierzchnętą skórą dłoni. Znalazłam nawet krem rewitalizujący od Pat&Rub i owszem, pomógł bo zniknęły te mikro ranki, a skóra stała się gładka. Niestety ten krem tylko “wyprowadził” moje dłonie na prostą. Nadal w kilku miejscach na dłoniach miałam takie … nazwijmy to “suche strefy”. Np. na brzegu palca wskazującego, skóra pomiędzy palcami: małym a serdecznym. W tych miejscach skóra była … bardzo sucha, wręcz zrogowaciała – tak, czułam się jak dinozaur – i nic nie pomagało. Swoją drogą to było bardzo dziwne uczucie – miła w dotyku skóra dłoni i “suche strefy” – które zaburzały mój obraz zadbanych dłoni.

Co zrobiłam? Oczywiście to, co zwykle … wyszukałam krem najczęściej polecany przez inne kobiety. Padło na produkt, który do tej pory omijałam szerokim łukiem ze względu na jego cenę. Stwierdziłam jednak, że za długo trwa moja walka z tymi suchymi strefami i potrzebuję czegoś ekstra. Tak oto niedawno dotarł do mnie krem z masłem shea od L’occitane.

Bardzo charakterystyczna, zakręcana, srebrna tuba kryje w sobie gęsty, kremowy balsam do rąk o zapachu, który po pierwszym stosowaniu będzie Wam się kojarzył tylko i wyłącznie z tym kremem. Coś jak krem NIVEA, którego zapach zna chyba każdy. No i teraz moje największe zaskoczenie: krem wchłania się błyskawicznie! Nakładam na dłonie i … piszę na komputerze czy telefonie. Nigdy wcześniej nic takiego mi się nie przydarzyło. Jak z suchymi strefami? Otóż … znikają. Stosuję go ponad tydzień i już widzę efekty jego działania. Staram się nakładać w ciągu dnia, natomiast przed snem aplikuję grubą warstwę.

Skład kremu, to oczywiscie wspomniane wcześniej masło shea – 20%, miód, ekstrakt migdałowy, olej kokosowy i inne (te są podane jako główne). Nie ważne co, ważne że działa.

Minusy …. no cena oczywiście plus, to opakowanie z zakrętką … może retro, może fajnie wygląda ale jest mega niepraktyczne. Kojarzy mi się z tubką pasty do zębów.

Reasumując w tym momencie jest to mój numer jeden wśród kremów do rąk, pobił produkty z Yves Rocher oraz Pat&Rub i wiele innych. Jest bestsellerem i tak, jest warty swojej ceny. Podpisuję się pod nim obiema, mięciutkimi i zadbanymi dłońmi i dołączam do fanek tegoż produktu.

IMG_3137

 

P.S.

Nie polecam sklepu internetowego. Bardzo długi czas realizacji i … bardzo utrudniony kontakt z nimi w razie problemów, no nie odpisują na czas. U mnie brakowało jednego produktu. Owszem odezwali się w końcu, ale musiałam wysłać parę maili a potem napisać na ich stronie na FB. Miłe to to nie było i nadal czekam aż doślą kosmetyki. Tak więc krem kupujemy ale w stacjonarnym sklepie. Mam nadzieję, że ten internetowy się wyrobi, bo takie problemy nie tylko ja miałam. Tak więc życzę im lepszego i szybszego kontaktu z klientami bo wpadki zdarzają się wszędzie, a grunt to umieć z nich wybrnąć. Amen.

Leave a Comment