Lancome Tient Visionnaire

Tient Visionnaire – (fr.) cera wyprzedzajaca epokę. Testuję go już 2 tydzień. To jest ta moja “nowość” o której Wam wspominałam. Co mnie przekonało? Bo na pewno nie cena … Otóż jest to kosmetyk 2 in 1. Podkład i korektor. Wystarczy dobrać kolor podkładu (ja mam najjaśniejszy) i korektor mamy od razu! Cudownie! Ja byłam tym faktem zachwycona. No oczywiście uwagę zwraca samo opakowanie. Jest słoiczek oraz zakrętka, w której znajduje się korektor i lusterko. Tak więc zabierając słoiczek z podkładem ze sobą – gdziekolwiek – wyjazd, praca, do torebki od razu mamy lusterko. Dla mnie bomba ba ja … nigdy o lusterku nie pamiętam.

 

No to teraz zajmijmy się kosmetykami. Jedziemy od góry czyli: korektor. Jest on gęsty, kremowy i fantastycznie rozprowadza się na skórze. Nie trzeba wielkiej ilości! Odrobinka i znikają: zaczerwienienia, przebarwienia, cienie! i wszystko to, co chcemy ukryć. Co ważne korektor jest wzbogacony o witaminę CG, która ma działanie rozjaśniające.

Podkład ujednolicający ma lekką i delikatną formułę, która szybko i łatwo rozprowadza się na skórze. Podkład ma właściwości pielęgnacyjne a odpowiedzialna za to jest cząsteczka [LR 2412]. Tak, oczywiście została ona opatentowana w wyniku 10 lat pracy laboratoriów Lancome. Stosowany codziennie wyrównuje kolor skóry oraz zmniejsza pory i zmarszczki. Natychmiastowo daje efekt perfekcyjnej cery. Po 4 tygodniach stosowania jakość skóry wyraźnie się poprawiła.

To teraz moje wrażenia – jestem zachwycona! Miałyście kiedyś ochotę uzyskać efekt jak modelki na zdjęciach? No to coś takiego udało mi się osiągnąć (przynajmniej moim szarym zdaniem). Jestem bardzo zadowolona z działania tego kosmetyku a fakt, że posiada “wbudowany” korektor plasuje go na pierwszym miejscu wśród podkładów ostatnio przeze mnie używanych. Cera jest przyjemnie gładka, rozświetlona, wyraźnie jej stan poprawia się z dnia na dzień. Specjalnie nie pochwaliłam się nim od razu. Chciałam mieć czas na przetestowaniu go na sobie, zwłaszcza, że opinie internautek na jego temat są … mocno podzielone a większość jest niezadowolona! Być może dlatego, że nie jest to podkład kryjący! On jest delikatny i sprawia, że makijaż nie wygląda jak maska. Twarz jest rozświetlona, zrelaksowana. Do ukrywania jest korektor. Jeśli ktoś sądzi, że korektorem wysmaruje całą buzię a potem nałoży podkład no to wybaczcie. Jest to podkład dla dziewczyn, które nie mają zbyt wiele do ukrycia (mnie zależało na cieniach pod oczami) i które chcą naturalnego efektu. Jeśli tak – to jest podkład dla Was. W Sephorze zawsze jest możliwość wypróbowania produktu – warto zapytać o próbki.

Przy zakupie podkładu dostałam próbkę kremu do rąk Body Art Dr Ireny Eris. Jest to regenerująco – wygładzający krem do rąk. Jest meeega delikatny, przyjemnie nawilża i cudnie pachnie! Jeśli ktoś szuka takiego kremu to serdecznie polecam!

 

Leave a Comment