Klocki Korbo

Klocki są różne, drewniane, plastikowe, Lego, gofry, konstrukcyjne, magnetyczne itp. Przyglądam się jak mój trzylatek coraz lepiej radzi sobie z konstruowaniem. Jestem pod wrażeniem i oczywiście chcę mu pomóc zestawem „trudniejszym” przynajmniej na początku. Żeby znowu mógł odkrywać, uczyć się, myśleć kreatywnie i bawić się. Ostatnio na instagramie zobaczyłam filmik koleżanki, która bawiła się jakimiś fajnymi klockami z córką. Na filmiku była konstrukcja, którą dziewczyny wprawiły w ruch. No czad totalny! Szara przyjęła wyzwanie i rozpoczęła przeczesywanie internetów celem znalezienia tychże klocków.

Oczywiście udało się! Znalazłam, te klocki, które tak zrobiły na mnie wrażenie to: klocki Korbo. Są to polskie klocki, których zamysłem jest „Pomyśl, zbuduj, zakręć”. A ten zamysł nie wziął się znikąd. Otóż w skład tych klocków wchodzą głównie koła zębate. Mamy oczywiście płytki, do których możemy je przyczepić oraz łączniki pomiędzy kołami. Natomiast całość jest prosta i absolutnie genialna w swej prostocie.

Jak tylko namierzyłam klocki, to od razu je zamówiłam. Akurat Misiek miał niedawno imieniny, więc „pieniążek” na prezent przekazali dziadkowie, więc ja naprawdę tylko je zamówiłam.

Zestawów tych klocków jest wiele. Swoją przygodę z nimi można rozpocząć od zestawu 18 elementów, następnie jest 40, 90, 124 elementy, 120, 140 i 320 elementów. Oczywiście z liczbą elementów związana jest cena, która mała nie jest. Przedział cenowy to 15,99 – 399 zł

My zdecydowaliśmy się na pudło ze 120 elementami. Czyli wstrzeliliśmy się w środkową półkę cenową ok. 100 zł (w różnych miejscach w internecie).

No i przyszło i jest i mamy i bawimy się i …. są naprawdę fajne! Klocki są wykonane bardzo porządnie, mają ładne kolory, i posiadają tylko takie elementy, które są potrzebne. Dziecko trzyletnie jest w stanie samo poukładać sobie koła zębate na płytce, doczepić korbkę i nimi kręcić. Oczywiście w miarę podpatrywania, jak można te klocki układać przyczepia sobie ich coraz więcej i tworzy coraz to nowe konstrukcje.

Ruch, a w zasadzie wprawianie swoich konstrukcji w ruch jest absolutnie fantastycznie i niezwykle kreatywne. Są to zdecydowanie klocki w kategorii 3+ ze względu na klocki – łączniki, które mają wystające elementy. Są one dosyć ostre i maluszek mógłby sobie takim klocuchem zrobić krzywdę (chociażby wpychając do buzi – porani sobie język i podniebienie). Tak więc absolutnie nie polecam maluszkom.

Natomiast jest to zdecydowanie pozycja warta uwagi na jesienne wieczory. Wspólne składanie konstrukcji i wprawianie ich w ruch z pewnością sprawi Wam masę radości.

Czy jest jakiś minus tych klocków? Odnoszę wrażenie, że kiedy zbudowaliśmy tira, to ta konstrukcja była na zasadzie zbuduj i popatrz. Kiedy Misiek brał ją do rąk, to elementy się odczepiały. Teraz nie mam pewności, czy to było moje nieudolne złożenie, czy też jednak niektóre konstrukcje (dodam, że wymagające) mogą być słabsze i tyle. Natomiast nie jest to jakiś ogromny minus, który sprawia, że klocki są złe i bee. Są super. Być może jedne konstrukcje są solidniejsze a inne mniej …. ale przecież na tym polega cały urok klocków, że można je rozłożyć i złożyć w zupełnie inny sposób.

Ja i Misiasty absolutnie polecamy Wam zestaw małego inżyniera jakim są klocki Korbo. Zabawa jest absolutnie zakręcona, ale żeby to zrozumieć trzeba je sobie kupić, złożyć i zakręcić.

Leave a Comment