Kindle paperwhite 2

Lubicie czytać książki? Bo ja bardzo. Jak tylko mam wolną chwilę to czytam. Uwielbiam też spędzać czas między półkami z książkami i wybierać nowości, by potem w domu zostać z wybraną historią sam na sam. Dużą przyjemność sprawia mi obcowanie z papierowymi książkami.

Wakacje to ten czas, kiedy pakujemy walizkę, ładujemy ulubione książki i fruuuu …. przed siebie. Wszystko fajnie, tylko kiedy na wakacje lecą dwie osoby i każda z nich uwielbia czytać i właduje do walizki po kilka książek to … walizka robi się ciężka. Pal licho jeśli jedziemy samochodem i możemy sobie spakować co tylko chcemy. Problem robi się wtedy, gdy lecimy samolotem a wtedy każdy kilogram jest ważny … Ponadto mój mąż czyta w każdej wolnej chwili, czyli książka towarzyszy mu zawsze w plecaku podręcznym. Oczywiście jest to powód do dumy, ale książki … ważą.

 
Oświeciło mnie, kiedy to w samolocie mój mąż siedział z książką a kilka miejsc dalej pan siedział … z czytnikiem e-booków. Stwierdziłam, że jest to idealne rozwiązanie na zbędne książkowe kilogramy.

Wybraliśmy kindle paperwhite 2.

Zacznijmy od tego, że jest mały i lekki. Ma gniazdko do ładowania oraz przycisk do “odpalania” książki i na tym koniec jeśli chodzi o obsługę urządzenia! Jak chcemy więcej to “śturamy” palcem po ekraniku. Książki “ściągamy” po WI – Fi, którego interfejs jest wbudowany w kindla. Bateria starcza na miesiąc czytania po ok. 30 min. Ma całą masę fajnych funkcji typu: zaznaczanie fragmentów tekstu, wyszukiwanie informacji o autorze i książce czy bohaterach. Czcionkę i jej wielkość wybieramy wg uznania. Jego pamięć to 2 GB – oznacza to, że zmieścimy na nim ok. 200 książek (nie chcę wiedzieć ile w sumie mogłyby to ważyć).

Odkąd przyszło pudełko z zamówionym kindlem (zamawiałam na amazonie) to mąż się z nim nie rozstaje. Czyta dużo, często a podczas wizyt w księgarni słyszę tylko “o, fajna książka muszę sprawdzić czy jest już dostępna na kindla”. Bo to w sumie może być jedyny problem, chociaż jak do tej pory nie słyszałam marudzenia, że jakiejś książki mu brakuje.

Ja nadal czytam papierowe wersje książek i nie ukrywam, że ciężko mi będzie się z nimi rozstać. Natomiast zakup uważam, za jeden z lepszych. Ilość książek w bagażu znacznie się zmniejszyła – do jednej mojej. Bo kolejne mogę czytać już z Szarego kindla 😉

Kindle jest moim zdaniem niezastąpiony w odróży. Gdybym miała kupić go po raz drugi, to nie zastanawiałabym się ani minuty. Kindle sprawdził się również jako prezent gwiazdkowy dla mojego męża. Nie ma nic fajniejszego niż prezent, który jest używany.

Leave a Comment