Kiedy zabrać dziecko do kina a kiedy do teatru?

No właśnie, dziecko rośnie, jest coraz starsze, socjalizuje się. Ogląda bajuchy na tablecie to warto by było zabrać go i do teatru albo do kina. Albo i tu i tu. Więc kiedy jest ten „magiczny” czas? Chciałabym Wam napisać, że najlepiej zabrać dziecko …. no właśnie kiedy?

Przede wszystkim każde dziecko jest inne. To jest absolutnie indywidualna, wyjątkowa jednostka i należy do niej podejść …. tak! indywidualnie. To Ty drogi rodzicu wiesz, czy Twoje dziecko lubi nowości, innych ludzi, czy nie przeszkadzają mu tłumy. Czy jest śmiałe czy nieśmiałe, odważne czy raczej strachliwe, lubi nowości czy raczej woli to, co już zna. Potem warto wybrać repertuar czy też bajkę dla dzieci i … pozostaje wybrać się, ze świadomością, że za pierwszym razem możecie dosiedzieć do końca, wyjść w połowie albo po 5 min.

Napiszę Wam jak to było z Misiastym. Misiek miał 2 i pół roku, kiedy zdecydowałam się wybrać z nim na przedstawienie dla dzieci „Brzydkie kaczątko”. Przedstawienie było skierowane do najmłodszych, odbywało się ono w Nowohuckim Centrum Kultury, a że to centrum jest mi dobrze znane, wiedziałam, że bajka będzie ładna. Nie wiedziałam tylko jak zachowa się Misiasty. W sumie przedstawienie trwało prawie godzinę z przerwą pomiędzy częścią I a II. Byłam przygotowana na ewakuację w zasadzie przez cały spektakl ale … przetrwaliśmy! Michaś był zainteresowany miejscem, było mnóstwo dzieci, więc i one były dla niego atrakcją. W momencie przygaszania świateł, trzymałam go na kolanach i cały czas do niego mówiłam. W trakcie przedstawienia pozwalałam mu stać i siedzieć. To, co działo się na scenie było dla niego ciekawe i wciąż patrzył a to na dzieci obok, a to na scenę. Pod koniec był już znudzony, ale i tak byłam z niego dumna, że dotrwaliśmy do oklasków na koniec.

Miesiąc później wybraliśmy się do kina na poranki dla dzieci. Akurat były seanse z Bobem Budowniczym, więc tematycznie bardzo fajnie. Podczas poranków światło w kinie jest przygaszone, ale nie jest wyłączone całkowicie, dodatkowo głos jest ściszony. No i na dzieci czekają konkursy z nagrodami, miłe niespodzianki dla wszystkich, tak więc Michaś był zadowolony. W sumie całość trwa ok 1h. Poranki są ciekawą alternatywą na jesiennie i zimowe weekendy. Kiedy to pogoda nie rozpieszcza, a można ciekawie i wesoło wspólnie spędzić czas. Dodatkową atrakcją dla mojego syna jest popcorn. Jak to mówią jaki ojciec, taki syn.

Mamy także za sobą dwa seanse pełnometrażowe. Byliśmy razem na bajce „Auta 3” oraz „Bob Budowniczy i mega pojazdy”. Michaś chciał bardzo iść, poszliśmy i wysiedział. Oglądał i był zadowolony.

Niedawno we Wrocławiu miało miejsce bardzo ciekawe wydarzenie. Otóż w Hali Stulecia można było obejrzeć musical skierowany dla dzieci „Magiczny las”, a przed Halą została rozbita kraina Kinder Niespodzianki. Dowiedziałam się o tym przez przypadek, zamówiliśmy bilety i cieszyliśmy się naprawdę pięknym przedstawieniem dopracowanym pod każdym względem. Była to nie lada gratka dla dużych i małych. Jeśli usłyszycie o imprezach Kinder organizowanych w Waszych miastach to koniecznie się wybierzcie bo warto.

Tak więc, Michaś jest małym koneserem kina i teatru. Zawsze go pytam, czy na pewno chce iść, nigdy nie zmuszam. No i zawsze jestem gotowa do odwrotu. Ale jak do tej pory nie musiałam tego robić.

Żeby wyjście było przyjemne powinno być dostosowane do zainteresowań dziecka. Zawsze, ale to zawsze należy liczyć się z tym, że dziecku może się nie spodobać i trzeba będzie wyjść. Ale dopóki nie spróbujecie to się nie dowiecie.

Życzę Wam wielu wspaniałych, wspólnych chwil ze sztuką.

Leave a Comment