Jeden produkt – różne ceny – hulajnoga Smoby

Też tak macie, że jak natkniecie się na jakiś produkt, to potem „wpadacie” na niego wszędzie i widzicie go w różnych cenach? Nie? To zapraszam ze mną.

Na początku tego tygodnia spacerując alejkami Biedronki w moje oko wpadła trójkołowa hulajnoga ze świnką Peppą. Cena: 129,00 zł. Ponieważ dwa tygodnie temu mój syn wykazał zainteresowanie tego typu sprzętem. Zrobiłam zdjęcie, wysłałam mężowi, on na to „kup”, a ja mu na to, że spoko tylko zerknę na ceny. Jak wiecie nie lubię przepłacać. W internetach okazało się, że ta hulajnoga to nowość, ale cena już jakaś bardziej swojska 89,99 zł.

Dzisiaj wybrałam się do pobliskiego SMYKa. Tak była hulajnoga z Kubusiem Puchatkiem grająco – świecąco – nie wiem co jeszcze, za drobne 269,00 zł. Patrzyłam na tą cenę dwa razy. No i jak na rzecz, którą moje dziecko ma jeździć po parku, po kamieniach, po chodnikach i innych to ….w sumie to dorzucę i mu Cinquacento kupię – też będzie grało i świeciło (taki żart szarej matki). Wyszłam przytłoczona tą ceną. Ja mu w sensie synu memu hulajnogę chciałam, a nie rowerek biegowy.

A co mi tam. Po drodze był jeszcze Carrefour. Stwierdziłam, że ja się tak na szaro robić nie dam. Weszłam na sklep i tak jak przeczuwałam, rowery i inne bajery były wystawione na środku sklepu. I były hulajnogi! Tak, dokładnie ta sama ze świnką Peppą, ze strażakiem Samem oraz z Autami. Leżały na półce z napisem „Super cena” 89,99 zł. Nooo, czyli nie za 129,99 nie za 269,00 tylko normalnie, jak w internetach. Przeglądnęłam zawartość pudełka, stwierdziłam, że spoko no to buch do kasy pudło z hulajnogą z Autami. W kasie zonk! 149,99 zł!!!!! Moje oczy zrobiły się wielgachne jak pięciozłotówki – pytam, dlaczego, przecież zdjęłam hulajnogę z półeczki z napisem „Promo-nie wiadomo” i jak chcę w tej cenie! Na to miła pani, żebym zapłaciła i potem udała się do punktu obsługi klienta, oni to wyjaśnią i jeśli faktycznie jest błąd to mi w talonach oddadzą. Na co ja, że dziękuję i już pędziłam z powrotem na półkę z hulajnogami. Kilka minut później udało mi się doprosić panią z obsługi o pomoc. Pani czytnikiem „poczytała” kody ze wszystkich pudełek i …. owszem hulajnogi są za 89, 99 wszystkie … oprócz Aut. No tak, zawsze tak mam, że wezmę najdroższe. No to pytam panią o co chodzi, bo to przecież ta sama firma, różnią się tylko bohaterami kreskówki. Pani na to, że nie wie i dała susa w sklepowe półki. Zostawiła mnie samą … zagotowałam. Wszystkie hulajnogi tej samej firmy, różnią się postaciami na naklejce a różnica w cenie to drobne 60 zł! Złapałam strażaka Sama i poszłam do kasy. Poczułam się oszukana. Napisałam na FB do Carrefoure Futura Park ale mnie olali. Cóż, też tak zrobię następnym razem jak będę szukała czegoś dla syna. Zwyczajnie nie wezmę pod uwagę tego sklepu i już.

Reasumując. Sprawdzajcie ceny. To jest coś, co Wam powtarzam od dawna. Ale jak widać, po kolejnej mojej przygodzie różnica w cenie tego samego produktu może być znacząca.

Tak więc u nas strażak Sam, a dokładniej z ekipą 😉

Nie dajcie się zrobić na szaro.

komentarze 4

  • Luiza napisał(a):

    Myślenie firmy jest bardzo proste. Auta są modne. Moje dzieciaki widziały bajkę raz. Mimo wszystko Zygzak na piżamie czy koszulce wywołuje wielki uśmiech. Miałam podobnie kupując piżamy dla chłopaków. Z Zygzakiem i ze Spider-Manem były o 10 zl droższe niż piżamy z tej samej firmy z mniej znanymi postaciami.

    • Lady Szary napisał(a):

      No oczywiście, że chodzi o to, żeby rodzic kupił dziecku. Myślenie z cyklu „dziecku odmówisz”? Na razie Misiek nie ma ulubionego bohatera, więc strażak Sam jest OK. 10 zł jest kwotą, którą mogłabym dopłacić do zabawki, ze świadomością, że to ulubiona postać Miśka. Ale 60 zł to już przesada i to ogromna. Na szczęście można szukać i wybierać 🙂

  • Kasia napisał(a):

    Mnie ostatnio rossmann zrobił na szaro jak brałam mleko modyfikowane. „Ktoś przestawił plakietki, bierze pani czy rezygnujemy?” A juz sie jarałam, ze fajna promocje upolowalam…

Leave a Comment