Jak kupować kosmetyki za granicą?

Odpowiedź jest prosta: idę do perfumerii/ drogerii/ sklepu i kupuję. 😉 Ale od początku.

Na wyjazdach zagranicznych jest tak, że:
a) szukamy i kupujemy nasze ukochane, ulubione kosmetyki, ponieważ bardzo często są tańsze

b) Kupujemy kosmetyk bo: koleżanka, która była poleciła nam (tutaj nazwa kosmetyku,) który można kupić tylko tam (nazwa państwa do którego się udaliśmy)

c) nie wiemy co kupić ale w „tutejszych” gazetach są duże próbki, więc kupujemy, próbujemy i … kupujemy.

Ja będąc w Londynie skorzystałam z opcji „c”. Przeglądając fora internetowe w poszuiwaniu „dobrych rad” znalazłam komentarz dziewczyny, że w UK bardzo opłaca się nabyć ichniejszą prasę kobiecą z konkretnymi próbkami a potem przed wyjazdem nabyć już w wersji odpowiedniej do naszego zapotrzebowania. Osobiście poszukiwałam tylko i wyłącznie pisaków do zdobienia paznokci. Kiedy jednak zorientowałam się, że próbki w ich gazetach są faktycznie pokaźnych rozmiarów stwierdziłam, że połączę przyjemne z pożytecznym. Poczytam angielską prasę i wypróbuję coś nowego.

Moim pierwszym kosmetykiem był L’OCCITANE IMMORTELLE Precious Cream dodawany do Harper’s Bazaar. Krem ma delikatną konsystencję i piękny zapach. Do jego zadań należą: wygładzenie zmarszczek, zmniejszenie opuchlizny, rozjaśnienie miejsc wymagających rozjaśnienia, ponadto sprawia, że skóra staje się gładka i miękka w dotyku. Bardzo przyjemny w stosowaniu. Próbka była na tyle duża, że spokojnie mogłam dojść do wniosku, że chcę go mieć w swojej kosmetyczce.

Kolejnym odkryciem okazał się żel tonujący Balance Me, Super Toning Body Wash. Jego bazą jest mieszanka naturalnych olejków eterycznych takich jak: bergamotka, geranium, lawenda, aromatyczny jałowiec. Pewnie zastanawiacie się jak to pachnie? Otóż ziołowo, nietypowo acz ciekawie, orzeźwiająco. Na pewno jest to zapach, który musi się spodobać. Żel doskonale zmiękcza i nawilża skórę, poprawia jej wygląd i … jest to kosmetyk 100% naturalny. Ponieważ ja bardzo lubię dobre żele pod prysznic, ten z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Ten produkt znalazłam w GLAMOUR. Do wyboru były jeszcze: krem do rąk, błyszczyk i coś jeszcze ale nie pamiętam.

Kolejne cudo to Skinny Liquid Eyeliner od eyeko. Pomimo tego, że nie jestem fanką bawienia się eyelinerami postanowiłam spróbować jeszcze raz. Pamiętam moje próby i te nierówne śmieszne kreski. Jak to na wakacjach bywa postanowiłam zaszaleć i .. to był strzał w 10! Ten eyeliner jest jak pisak. Jego idealnie cieniutkie zakończenie sprawia, że możemy narysować naprawdę cieniutkie kreski bez najmniejszych kłopotów. Znalazłam w marie claire.

Jego zalety to:
– długo utrzymuje się na powiece / nie rozmazuje się
– łatwo się nim „maluje” wymarzone kreski
– ma piękny, intensywny kolor
– nie zawiera parabenów

Same plusy – kolejny produkt, który polecam z czystym sumieniem.

W gazecie znalazłam też próbkę miodowego szamponu i odżywki od Herbal essences. Przepięknie pachnie a włosy są miękkie i lśniące. Podobno ma właściwości odbudowujące ale przy takiej ilosci ciężko mi się na ten temat wypowiadać. Dla zapachu na pewno warto kupić.


A wy czym się kierujecie przy zakupie kosmetyków podczas wyjazdów?

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.