Inspired by

Ja to mam szczęście w odkrywaniu coraz to nowych pudełek z produktami – niespodziankami. Tym razem ponad miesiąc temu wypatrzyłam pudełka Inspired by. Jak nazwa wskazuje pudełka są inspirowane przez gwiazdy … hmmm … ja to napiszę  tak, przez osoby znane. To była pierwsza edycja i do wyboru były pudełka takich osób jak: Katarzyna Tusk (169 zł) , Ewa Chodakowska (169 zł) , Agnieszka Jastrzębska (159 zł) , Anna Wendzikowska (99 zł) , Aneta Zając (149 zł) , Charlize Mystery (99 zł) , Stefano Terrazzino (149 zł). No więc jak sami widzicie same „gwiazdy”.

Kwota podana przy nazwisku każdej osoby to cena za pudełko wysyłane raz na 3 miesiące. Czyli raz na kwartał otrzymujemy pudełko za taką cenę. Teraz kolejna sprawa, zamawiając pudełko należy doliczyć 10 zł za przesyłkę. To było dla mnie największym zdziwieniem, bo zazwyczaj koszt takiego cuda jest już wliczony w koszt pudełka (a tutaj nie). To teraz coś co zadziwia wszystkich, aby zamówić sobie pudeło należy posiadać kartę kredytową lub kartę płatniczą, która posiada numer weryfikacyjny (np. moja master card z mbanku coś takiego ma). O co chodzi? Otóż zamawiając pudełko automatycznie zgadzamy się na potrącanie danej kwoty z naszego konta co trzy miesiące. Bo pudełko można kupić tylko w ramach subskrybcji. Dobra wiadomość jest taka, że taką subskrypcję w każdej chwili można anulować (co też uczyniłam po otrzymaniu swojego pudełka).

Oczywiście, jak zawsze w moim przypadku górę wzięła ciekawość tego, co znajdę w pudełku. Ponieważ żadna z „gwiazd” nie jest moim idolem, ani nie śledzę ich jakoś szczególnie to mój wybór podyktowany był tym, co mogę znaleźć w pudełku. Na stronie inspiredby były podpowiedzi. Ja wybrałam pudełko Anny Wendzikowskiej z dwóch powodów: w ramach podpowiedzi była informacja, że w pudełku znajdzie się biżuteria W.Kruk (a ja uwielbiam biżuterię) i to pudełko było jednym z najtańszych. Dodatkowo, śledziłam funpage Inspiredby i oni co jakiś czas podawali kod do zniżki, tak więc za moje pudełko zapłaciłam 99, 10 zł. Przekalkulowałam sobie, że skoro znajdę tam biżuterię plus kilka fajnych kosmetyków to suma sumarum mi się to opłaci (jeżeli możemy mówić o tym, w takich kategoriach).

Pieniążki zostały przelane 12.05. i po miesiącu czyli 12.06 paczka została wysłana. Generalnie ludzie bardzo się denerwowali na czas oczekiwania na paczkę. Ja odpuściłam, bo byłam zajęta sesją na uczelni. Ale czas oczekiwania to rzeczywiście przegięcie.

Teraz sama paczka Inspired by Anna Wendzikowska.

Jak na tyle czekania i tyle rozczarowań związanych z paczkami od innych gwiazd …. to ja jestem zadowolona. Poniżej list od Anny W. oraz lista produktów, które znalazłam w pudełku.

Lierac, Paese, Delia, Farmona, Neauty Minerals czyli (po kolei) serum rozświetlające, róż do policzków, liftingujący roll – on pod oczy, termoochronny spray do włosów, baza pod podkład. Bardzo fajne produkty. Ostatnio szukałam termoochronnego psikadła i był marny wybór, a jak wiecie przy dziecku nie mam czasu na bieganie po sklepach i odpuszczam sobie. Więc produkty baaardzo mi pasują. Nie próbowałam ich dotąd, więc trafione w dziesiątkę. Dodatkowo książka „Pytania o Hollywood” i biżu. Też już widziałam niezadowolenie z powodu zestawu biżuterii. Zuepłnie tego nie rozumiem, bo kolczyki z przywieszką z cyrkoniami to jeden z bardziej klasycznych zestawów. Ale … to oczywiście moje skromne, szare zdanie 😉 Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził.

Reasumując. To pudełko jest bardzo dopracowane przez panią Anię. Widać tu jej rękę i czas poświęcony na wybranie produktów. Niestety w innych pudełkach nie zawsze jest to widoczne. O ile Ewa Chodakowska i Katarzyna Tusk i Charlize Mystery też miały wkład w swoje pudełka (bo to widać) o tyle Agnieszka Jastrzębska i Aneta Zając mają baaardzo przypadkowe produkty. Jeśli ktoś ćwiczy, to pudełko Ewy jest mega super. Pudełko Stefano do dzisiaj nie wiadomo co z nim.

Tak więc moja przygoda i ciekawość zakończyły się pozytywnie. Jestem zadowolona chociaż …. anulowałam subskrybcję. Ta przypadkowość produktów w innych pudełkach mnie trochę przeraziła. Ponadto to nie miał być kolejny box z kosmetykami bo od tego są Shiny i Glossy a … tak to niestety wyszło.

Co myślicie o tego typu boxach?

P.S.

Gdyby jednak ktoś był zaintersowany pudełkiem, w którym już wiadomo co jest to kod: inspiracja obniża cenę 😉

Ekipa Inspired by nie może pochwialić się tym, że są solidni i szczerzy. Wpisywanie innej ceny przy produkcie, kiedy na rynku cena jest inna jest nieuczciwe. Domyślam się, że mają świadomość tego, iż świadomy konsument nie przeoczy niczego i nie zapomni o igraniu sobie z nim, nawet jeśli to igranie jest pięknie zapakowane. Teraz chyba większość dziewczyn, która zakupiła pudełka będzie czekać na informację co się w nich znajduje i ewentualnie wtedy sobie je zamówią. Jest też opcja, że pojawi się konkurencyjne pudełko tego typu i oni skorzystają z doświadczeń Inspired by.

komentarzy 8

  • Nottooseriousblog napisał(a):

    Najważniejsze, że Tobie się podoba 🙂 Nie zamówiłam żadnego pudełka i nie żałuję. Jestem rozczarowana zawartością wszystkich pudełek.

    • Lady Szary napisał(a):

      Zastanawiam się dlaczego jestem zadowolona … i to chyba dlatego, że wiedziałam, że kupuję kota w worku, że to będą produkty wybrane przez kogoś jakie jemu pasują. A z tych wszystkich pudełek wybrałam właśnie to i ono mnie nie rozczarowało, a przecież mogło. Tak to już jest z zabawą w niespodziankowe boxy.

  • Monika napisał(a):

    Moim zdaniem to pudełko jest beznadziejnie. Oszukali ludzi i nic więcej. Biżuteria warta 88zł na stronie Kruka, do tego w Super-Pharm była sprzedawana za 30zł. To się nazywa nabijaniem ludzi w butelkę. Promowanie pudełka na produkcie, który nijak ma się do wartości 130zł. Kłamstwo. Póki co, to pierwsza pozytywna opinia jaką czytam o tym pudełku, bo reszta ostro je krytykuje. Serum Lierac 8ml jest moim zdaniem kpiną, na karcie nawet tej informacji nie zamieścili, bo lepiej wygląda 170zł.. Róż z Paese jakiś jesienny odcień, baza na allegro kosztuje nie całe 10zł. Delia i Farmona – bardzo hollywood.. 😉 w tym pudełku nie ma żadnego produktu z wyższej półki. ŻENADA.

    • Lady Szary napisał(a):

      Pzytywna bo podeszłam z przymróżeniem oka do tego wszystkiego i jak się ma małe dziecko, to naprawdę reszta rzeczy schodzi na dalszy plan. Jak na te wszystkie pudełka ja ogólnie jestem zadowolona z zawartości, co nie oznacza, że jest ono nie wiadomo jak wypasione, bo nie jest. Kupiłam sobie kota w worku, kot jest nawet nawet, więc pozostaje się cieszyć. Ekipa Inspired by … cóż przerosło ją to zadanie. Nie chce mi się szukać, co za ile. Idę z dzieckiem na spacer.

  • Iwona napisał(a):

    Bardzo liczyłam na to pudełko. Nic niestety nie przekonało mnie na tyle, aby zapłacić za nie blisko stówkę. Kolejny minus a właśnie krecha to zawyżanie cen. Jak można być tak beszczelnym! Te praktyki stosuje już Shiny zawyżając ceny w kosmos / np. odżywkę do rzęs na Allegro można kupić już za 19,99 , tonik, którego cena podana za 200ml jest wyższa niż za 500ml itd/. Lubię boxy kosmetyczne , ale taka taktyka to zwyczajnie oszustwo…

    • Lady Szary napisał(a):

      Dlatego podchodzę z rezerwą do tego typu rzeczy. Liczyłam się z tym, że te 100 zł będzie totalnie wyrzucone w błoto. Nie zmienia to faktu, że ciekawość wzięła górę. Już wiem, że nie chcę tak następnym razem.

      • Iwona napisał(a):

        No właśnie ciekawość 🙂 Ja za miesiąc kończę pakiet Shiny i raczej nie skuszę się na następny. Z czasem można kupić już odkryte na promocji. Ostatnio Beglossy miało zestaw trzech za 99 zł. Można jeszcze ewentualnie wymienić z dziewczynami w grupie zamkniętej. Tylko jak nauczyć się mówienia sobie „nie” 😉

        • Lady Szary napisał(a):

          Mnie pomaga wizja tego, że za odłożone pieniądze kupię sobie coś fajnego, markowego i dobrego jakościowo. Wtedy jest mi łatwo powiedzieć „nie”. Czasami zdarza się typowa kobieca zachcianka „chcę to mieć” jak pudełko Inspired by … ale to już coraz rzadziej 😉

Leave a Comment