INGLOTowe paznokciowe przyjemnośći

Ponieważ moje paznokcie tak pięknie “nawożone” przeze mnie odżywkami ruszyły i rosną. Nadszedł moment w którym potrzebuję lakieru – ja to nazywam maskującego. Czyli w jakimś niespecjalnie wyróżniającym się kolorze. Jeszcze nie są idealnie zapuszczone, więc nie chcę zwracać na nie uwagi. Ponieważ nigdy nie miałam problemu z lakierami firmy INGLOT. Zakupiłam sobie właśnie taki.

 

To, co sobie cenię w produktach tej marki to to, że nie zawierają szkodliwego toluenu, formaldehydu, ftalanu dibutylu i kamfory oraz nie są testowane na zwierzętach. (Opinie są różne co do tych lakierów, że nie są trwałe itp. dlatego też dzielę się z Wami moją opinią ale nie namawiam.)

Mój lakier ma kolor 336 – taki przyjemny szaro – brązowy. Czyli mój “maskujący”.

Nowością jest Gel Effect Top Coat – czyli żelowe wykończenie paznokci. Żel utwardza, sprawia, że lakier dłużej się trzyma i pięknie błyszczy. Taka baza wykończeniowa.

Podczas zakupów dodatkowo dostałam próbkę zmywacza do paznokci. Nie zawiera acetonu ale strasznie śmierdzi i ma taki … pomarańczowy kolor. Lakier schodzi dobrze więc, zmywacz spełnia swoje zadanie.

Reasumując. Lakiery i żelowe wykończenie  – polecam a zmywacz …  nie koniecznie. 😉

Leave a Comment