Dziecko na drodze …

Jakiś czas temu radośnie wracałam sobie od dentysty. Tak, dostałam znieczulenie i teraz nie czułam połowy twarzy … idąc zastanawiałam się czy warga mi zwisa czy jeszcze nie i jak bardzo głupio muszę wyglądać. Z tych jakże ciekawych przemyśleń wyrwał mnie krzyk dziecka “nieeeeeeee!! maaaaamusiuuuu nieeeee!”. Darło się ono straszliwie a ponieważ tylko słyszałam a nie widziałam – wyobraziłam sobie, że to dziecko wymusza coś na matce. Jakież było moje zdziwienie, kiedy wyszłam zza zakrętu i widzę taki oto obrazek…
Chłopczyk ok. 4-5 lat stoi przed osiedlową uliczką i krzyczy, po drugiej stronie ulicy dobre kilkaset metrów dalej stoi jego mama z jeszcze jedną kobietą i jego starszą siostrą i … śmieją się z chłopca! Zgłupiałam. Ale idę i patrzę/słucham dalej. Otóż, chłopiec stał przed przejściem i w dramatyczny sposób błagał matkę aby zawróciła i razem z nim przeszła przez ulicę. Ewidentnie bał się sam przejść. No i reakcja matki – rozbawiona krzyczała na niego z daleka żeby się wreszcie ruszył i do niej przyszedł.
Cały czas obserwowałam chłopca. Stał przed ulicą, po której przejechały dwa samochody w momencie kiedy ona krzyczała “no przechodź”. Matki to nadal nie ruszyło!
Kiedy zrównałam się z nim było mi go tak strasznie żal, że zaproponowałam: “możesz przejść ze mną jeśli chcesz”. I wyobraźcie sobie, że to dziecko było mądrzejsze od matki! Powiedział NIE! Reakcja mamy na moją propozycję była taka: “ty patrz (do koleżanki) nie chciał”.

Ano nie chciał. Nie chciał przejść ze mną, nie chciał przejść sam bo się bał!!!
Jeśli dziecko daje nam sygnały, że czegoś się boi – nie bagatelizujmy tego. To dla nas informacja, że szuka pomocy i że nam ufa skoro nas o tym informuje. Należy porozmawiać, wytłumaczyć, pomóc, przytulić. Ale nigdy w życiu nie zostawiać dziecka samego w taki sposób!

Pozostawiam temat do przemyślenia …

Leave a Comment