Deweloper i opiekun klienta

Jak już wspomniałam w poprzednim wpisie o deweloperach, życie mnie jeszcze nie raz zaskoczy. No i proszę, wcale nie musiałam długo czekać.
Znaleźliśmy swoje wymarzone miejsce na ziemi u całkiem ogarniętego dewelopera. No w każdym razie dział sprzedaży, czyli panowie, którzy z nami rozmawiali, pokazywali, odpowiadali itp. zrobili na nas dobre wrażenie. Do czasu kiedy mąż podpisał umowę kupna – sprzedaży. Jak już kupiliśmy to staliśmy się właścicielami, a dział sprzedaży został zamieniony na opiekuna klienta.

Mr. Grey opowiadał coś o pani Marcie, ale dopóki jej nie poznałam nie wiedziałam z kim mam do czynienia. Ponieważ nasz deweloper oferuje usługi dodatkowe takie jak: montaż rolet zewnętrznych, montaż schodów i kilka innych opcji. Stwierdziliśmy, że chętnie poznamy co oferują i w jakich cenach. Spotkaliśmy się z nikim innym jak z samą panią Martą. Pani bardzo powoli opowiedziała o opcjach i powiedziała, że prześle nam cenniki na maila. Pani była absolutnie strasznie flegmatyczna, co sprawiło, że owszem byłam spokojna i wyluzowana, ale wyszłam wkurzona, bo straciliśmy masę cennego czasu, bo mogliśmy to zrobić dużo szybciej.
Potem pani Marta zabrała mnie na budowę, bo stwierdziłam, że jak już jestem to sobie ściany pooglądam. Weszłyśmy do środka, oglądam toaletę na parterze, na co pani Marta “no, tutaj może sobie pani lustro wstawić, wszyscy tak robią bo lustro powiększa przestrzeń “. Na co ja: “ale ja tutaj chcę mech na ścianie i plakat”. Na co pani Marta: “ojej to pani już ma pomysły na mieszkanie?!”
I w tym momencie cycki mi opadły. <kurtyna>

Wspomnę, że na przesłanie cennika czekaliśmy 3 m-ce. Co sprawiło, że nie skorzystamy z innych opcji (oczywiście dodatkowo płatnych) oferowanych przez dewelopera. I o ile panowie szefowie, którzy reprezentują dział sprzedaży są mega kompetentni, o tyle pani Marta … no cóż. Mr. Grey jej broni, że zaczęła pracę w maju …. tylko że my mamy październik, a pani nie dość, że nie potrafi maila przesłać, jest flegmatyczna, to jeszcze nie odpowiada na pytania. Masakra!

Żeby nie było. Ja rozumiem, że ktoś zaczyna pracę, uczy się itp. Ale te dziwne komentarze i propozycje pani Marty co ona by u mnie w mieszkaniu zrobiła, bo inni mają i jest super jest co najmniej nie na miejscu. Ponadto siedzenie przy stole z klientem z rękami założonymi za głową i “wietrzeniem pach” jest również średnio grzeczne. I jeszcze przeciąganie rozmowy, gdy klient dzwoni z jednym pytaniem jest … wkurzające!

Jak sami widzicie, można trafić na fajnego dewelopera z beznadziejną opieką klienta. Czekamy, aż oddadzą klucze i już nigdy więcej nie usłyszę pani Marty.

Leave a Comment