Detoks w szafie według Szary.pe

Problem stary jak świat. Kobieta i jej szafa. Szafa pęka w szwach, wysypuje się z niej, a kobieta … oczywiście, że nie ma się w co ubrać.  Jak sobie z tym poradzić, czy jest szansa na to, że wykorzystamy jej zawartość, czy też należy usiąść i zapłakać?

Znam to, przerabiałam na własnej skórze. Szafa pełniusieńka, a ja wciąż coś dokupuję tylko po to, by zorientować się, że chodzę w jednym i tym samym. Bez sensu co nie? Ale taka jest prawda. Mamy pulę rzeczy, które są naszymi ulubionymi i w nich mogłybyśmy chodzić non stop, inne są na wielkie okazje, pozostałe kupiłyśmy pod wpływem impulsu i właściwie to nie wiadomo po co nam to.

Oczywiście wszystko jest z cyklu „przyda się”. Każdy jeden ciuch jest takim „przydasiem” jak nie teraz to …. no właśnie za ile? za milion lat? Mam wrażenie, że im jestem starsza tym moja perspektywa ciuchowa się zmienia. Owszem uwielbiam ciuchy, lubię, kiedy w mojej szafie pojawia się coś nowego ale …. kiedyś szłam z nastawieniem kupić, kupić nie ważne co ale żeby wrócić z górą siatek i siateczek. Zapewne kiedyś mi się to do czegoś przyda. No i mijały tygodnie, miesiące, lata … a ja przekładałam te ciuchy z kąta w kąt. Po takim prawdziwym, uczciwym, ciuchowym rachunku sumienia, dochodziłam downiosku, że moje zachowanie jest lekkomyślne i nieodpowiedzialne. Przepuszczam pieniądze na coś, z czego nie korzystam, marnuję miejsce i w dodatku sprawiam (sama!) że czuję się sfustrowana bo nie mam co na siebie włożyć. Noooo, przeanalizujcie to jeszcze raz i na spokojnie. Brzmi znajomo? Gdybym tak odkładała te pieniądze to okazałoby się, że nie dość, że kwota byłaby znaczna to tak po prawdzie mogłabym sobie kupić coś ekstra, dobrej jakości. Tak, drosłam do tego aby powiedzieć sobie, że mniej znaczy więcej i że klasyka to to, na czym nie warto oszczędzać.

To od czego zacząć?
1. Przeglądamy szafę, ale tak na poważnie i dzielimy rzeczy na te ukochane, w których chodzimy oraz na pozostałe.
2. Wracamy do kupki „pozostałe” i przeglądamy ją jeszcze raz jeśli znajdują się tam rzeczy, których nie założyłaś przez cały rok, to … już ich nie założysz (skąd wiem? autopsja!)
3. Wyjątek stanowią rzeczy sezonowe typu: grube swetry, letnie sukienki, spódniczki, aczkolwiek każdą z tych rzeczy przymierzamy i szczerze odpowiadamy sobie na pytania: „czy dobrze się w tym czuję?”, „czy będę w tym chodzić?, „czy mam w szafie rzeczy, które mogę zestawić i ubrać z tą rzeczą” Jeśli trzy razy odpowiedziałać TAK, to ta rzecz zostaje, jeśli nie masz tego z czym zestawić i nie jesteś pewna czy założysz, to po co Ci taki ciuch?
4. Jeszcze raz przymierzamy wszystko to, co  zostało. Teraz tylko TY i ciuchy. Bądź szczera, to w końcu Twoja szafa. Jeśli coś założyłaś i nie ma entuzjazmu, to jest baaaardzo duże prawdopodobieństwo że nie wykorzystasz tej rzeczy.
5. Kolejny wyjątek to różnego typu stroje: księżniczek, aniołków itp. Wiem, że niektóre z nas są nauczycielkami, mają dzieci, lub po prostu lubią mieć takie stroje na wypadek imprezy dla przebierańców. Wszystko spoko, też mam kilka takich rzeczy, kupiłam dla nich specjalne pudełko i są schowane.

Co z rzeczami, których już nie używacie? Jeśli są w dobrym stanie możecie sprzedać lub wymienić wśród znajomych, koleżanek lub na portalach do tego przeznaczonych, możecie oddać siostrze, kuzynce lub np. wielodzietnej rodzinie. Jeśli nie macie nikogo takiego to wynosicie do kosza na rzeczy używane.

A teraz czas na coś niezwykłego. Po takim sumiennym sprzątaniu szafy okazuje się, że macie się w co ubrać, a także zaczyna działać zasada feng shui, która mówi pozbądź się starego aby zrobić miejsce na nowe. Śmiałam się z tego strasznie, aż zauważyłam, że faktycznie tak jest. Pojawiają się nowe rzeczy, ale zakup takowych jest dużo bardziej przemyślany.

Taki porządek w szafie sprawia, że wiesz co masz, wiesz co z czym możesz zestawić i czego ewentualnie Ci brakuje. Zostają rzeczy, w których naprawdę chodzisz, używasz i korzystasz. Tak więc, masz poczucie, że Twoje ciuchowe zasoby są wykorzystywane, a przecież o to Ci chodziło, kiedy je kupowałaś.

P.S.
Są jeszcze ciuchy opięte i przyciasne. Tak wiem odchudzasz się i na milion procent się w nie wbijesz. Z tej puli zostaw 3 ulubione. Reszta bye bye! 😉

To co, przegląd szafy?

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.