Dania

Dania – jedno z najmiejszych państw nordyckich, położone nad morzem Bałtyckim. Podczas swojego tygodniowego wypadu mieszkałam w mieście Aarhus. Kopenhagę widziałam jedynie zza okien pociągu i nie ukrywam, że chciałabym tam wrócić żeby zwiedzić to miasto.

Ale od początku. Na miejsce leciałam z przesiadką. Najpierw do Warszawy a potem Kopenhagi. Ponieważ uwielbiam latać samolotami to była dla mnie dodatkowa wisienka na torcie. Prościusieńko z lotniska udałam się na pociąg. I tutaj na chwilę przystanę – lotnisko w Kopenhadze jest ogromniase. Naprawdę robi wrażenie a miłośniczki zakupów będą zachwycone. Prosto z lotniska “zjechałam” na peron, z którego odjeżdżał mój pociąg. Pomimo swych rozmiarów jest tak dobrze opisane, że nie ma problemów z odnalezieniem się.

Oczywiście nie obyło się bez przygody. Mój pociąg, który miał jechać bezpośrednio do Aarhus nie przyjechał. Musiałam wsiąść w kolejny aby dojechać do stacji głównej a tam przesiąść się na kolejny. I tutaj miła niespodzianka otóż w Danii 85% ludzi mówi po angielsku. Więc bez problemu dopytałam o to co, jak, gdzie itp. Tak więc po godzinie byłam we właściwym pociągu. Pociągi w Danii zupełnie różnią się od polskich. Komfort jazdy znacząco się różni. Jest czysto, kulturalnie, toalety wysprzątane (zresztą nie da się ich porównać z naszymi) i informacja w pociągu o tym jaka stacja będzie następna. Moja bajka nie potrwała długo, po ok. 2h jazdy pociąg się zatrzymał i okazało się, że dalej nie pojedzie ze względu na roboty na torach. I co? I nic, przesiadłam się do autobusu do Aarhus. Tak, wszystko na tym jednym bilecie, który kupiłam na samym początku. Wyobrażacie sobie coś takiego w Polsce? Ja też nie 😉 Czy się martwiłam? Początkowo tak. Ale kiedy się okazało, że ludzie są bardzo życzliwi a moja podróż pomimo trudności cały czas trwa to stwierdziłam, że wakacje bez przygód to nie wakacje i wyluzowałam totalnie.

Zpytacie dlaczego nie poleciałam prosto do Aarhus tylko bujałam się tymi samolotami i pociągiem? Bo moja podróż “wykociła się” na tydzień przed wylotem no i korzystałam z tego co na dany dzień było dostępne. Tak więc lot z przesiadką a następnie jazda pociągiem 300 km. Ale raz jeszcze powtórzę: to były wakacje spontaniczne.

Aarhus – miasteczko, w którym dane mi było mieszkać – drugie co do wielkości miasto w Danii (zaraz po Kopenhadze). Położone na półwyspie Jutlandzkim, jest ważnym portem morskim oraz węzłem kolejowym. Jest to także miasto miasto uniwersyteckie i będąc tutaj dowiedziałam się, że wielu studentów przyjeżdża tu na wymianę.

Miasto niezwykle urokliwe i spokojne. Cudne wąskie uliczki, pyszne jedzenie, sklepy, które wystawiają swoje produkty na ulicy! Zapraszam na krótki spacer.

Katedra w Aarhus

Fontanny, rzeźby i inne ciekawe formy spotkane …

W mieśie jest wiele muzeów, między innymi: Muzeum Kobiet, Muzeum Wikingów. Teraz chciałabym Wam pokazać muzeum, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie – ARoS – Muzeum Sztuki. Co w nim takiego niezwykłego? Otóż na dachu muzeum znajduje się tęcza – niezwykły, kolorowy punkt widokowy. Oczywiście, że miałam niezwykłą przyjemność obejrzeć wystawę sztuki współczesnej i nie tylko. Ale to wyjście na dach i oglądanie miasta przez kolorowe szyby zrobiły na mnie najwięsze wrażenie.

A tu maisto z dachu muzeum.

Modernistyczny ratusz

Dania to rowerowy raj, tu jeździ każdy a jeśli nie potrafi to jest wożony (tak, mam na myśli dzieci). W sklepach znajdziecie całą masę gadżetów rowerowych (poniżej dzwonek i nakładka na siedzonko). Dlaczego duńczycy tak kochają rowery? Bo są tanie, bo to gwarantują dobre samopoczucie i mają gdzie jeździć. Na ulicach znajdują się specjalne pasy dla rowerzystów. W Danii kupując samochód należy zapłacić dodatkowo 80% wartości samochodu aby dostać tablice. Tak więc kupując samochód trzeba mieć pieniędzy na dwa. Teraz już wiecie dlaczego rowery są tak popularne.

Walutą Danii są korony 1 DKK = 0,56 zł O ile pieniądze papierowe nie są niczym nadzwyczajnym to monety mają dziurki, serduszka i czasami ciężko wypatrzyć nominał danej monety.

Jedzonko – w Danii po raz pierwszy jadłam mięso z kangura, jadłam też najlepszą kaczkę. Jedzenie w Danii jest drogie ale przepyszne! Jest robione przez pasjonatów i jest przygotowywane ze składników najwyższej jakości. Nie jestem jakimś kulinarnym smakoszem, ale tam moje podniebienie zostało dopieszczone. Jeszcze jedna ciekawostka, w Danii znajdziecie restauracje w których płacicie raz a jecie ile chcecie. To koszutje ok 200 DDK. Czyli ponad 100 zł ale jedzenie jest naprawdę pyszne i tam się celebruje wyjścia do restauracji. Przychodzą rodziny, lub znajomi i jedzą, rozmawiają. Cudowne doświadczenie bo bez pośpiechu!

Pewnie zastanawiacie się co z zakupami? Zupełnie spokojnie można tam pójść na zakupy i wyszukać ciekawe rzeczy. Polecam sklep TIGER, można go znaleźć również w Londynie. Tiger to sklep w którym znajdziecie wszystko i jeszcze więcej. Kupiłam tam m.in. dzwonek i nakładkę na siedzonko, płatki do zmywania paznokci a również kilka innych rzeczy. Jest tam względnie tanio. Jeśli chodzi o pozostałe sklepy to ja wyszukiwałam perełek na wyprzedażach i przecenach.

Dania kojarzy mi się z rowerami, mlekiem (tak duńczycy piją mleko do każdego posiłku) oraz klockami LEGO. Wyprawa do Legolandu była spełnieniem dziecięcych marzeń.

Leave a Comment