Chronimy dziecko przed słońcem

No oczywiście, że robiłyśmy to na co dzień. Przynajmniej ja smarowałam mu przed wyjściem buźkę kremem z filtrem. Tyle tylko, że do tej pory był ubrany, w czapeczce na główce. Odkąd temperatura przekracza 20 stopni, a ubranka mają coraz krótsze rękawki zaczęłam się zastanawiać nad przeciwsłoneczną ochroną dla Dzidziotta. No i czapeczka z daszkiem, to jest ta część garderoby, którą się bardzo łatwo zdejmuje, a następnie radośnie wyrzuca z wózka.

Ponieważ dobro mojego dziecka jest dla mnie najważniejsze, to w czasie upalnych dni trzymam się kilku zasad:

w upalne dni:

  • nie wychodzę na dwór/pole (bo ja z Krakowa jestem) po godzinie 12:00 stej ( wychodzę albo do 10:00 albo po 15:00 i wtedy i tak szukamy cienia)
  • w mieszkaniu staram się utrzymać chłód zasłaniając  okna od południa roletami
  • butelka z wodą jest zawsze pod ręką (Miś podchodzi i sam pije)
  • wychodząc na spacer zawsze smarowałam mu buzię kremem z filtrem, teraz smaruję go całego kremem z filtrem 50 SPF
  • ubieram przewiewne ubranka z bawełny lub lnu
  • częściej zmieniam pieluchy (nie chcę doprowadzić do odparzenia)
  • przy wózku zawsze mam parasolkę i jej używam (zwłaszcza, że synuś zdejmuje czapkę z główki)

Jeśli chodzi o krem z filtrem to tym razem wybór padł na krem Dax Sun krem ochronny dla dzieci i niemowląt ze wspomnianym przeze mnie filtrem 50 SPF. Przekonał mnie brak parabenów w składzie. Już pisałam o tym, że im mniej chemii na dziecku tym lepiej. Dopóki mogę o tym zadecydować i wybrać, tak będę robić. Krem się spawdza, nie uczulił, szybko się wchłania dlatego mogę Wam go polecić. Ponieważ jestem zielona w tym temacie, to chętnie dowiem się czego Wy używacie i z czego jesteście zadowoleni i moglibyście nam polecić.

P.S.

Spacery z dzieckiem są przyjemne, ale mamę też słońce chwyta. Twarz i ręce mam przypieczone, a ukrywam się za okularami przeciwsłonecznymi. Zakupiłam krem, który mam nadzieję sprawi, że nie zostanę skwarkiem roku. Ale o tym …. w kolejnym wpisie.

Leave a Comment