Chińskie allegro czyli AliExpress Polska

Słyszeliście o aliespress.com? To takie allegro tylko chińskie. Co ciekawe, strona jest przetłumaczona na język polski, a za zakupione rzeczy płacimy przelewem z naszego konta. Opisy produktów są z cyklu “Kali jeść, Kali pić” ale jest zabawa. Ceny są w dolarach, ale przy zamówieniu, na sam koniec do przelewu wyskakuje cena w PLN.

Usłyszałam o tym od koleżanki. Podobno zamówiła sobie kilka ciuchów. I nawet zadowolona była. Zachęcona pozytywnymi opiniami, weszłam, pooglądałam i też zamówiłam. Tak, ciuchy. Oczywiście nie dla siebie tylko dla syna. Przed świętami dotarła kurtka zamówiona na początku marca, a zaraz po niej szlafrok.

Generalnie szukałam dziecięcego szlafroka. Miał być fajny i niekoniecznie najdroższy. Oczywiście mogłam zamówić na polskich stronach, ale ceny wahają się od 50 zł w górę. Pomyślałam, że skoro mogę mieć za 10 $ szlafrok, który mi się podoba (no bo wizualnie wygląda fantastycznie, te uszka i myszka – no super) to dlaczego nie skorzystać? Tak, bałam się, że będzie totalna szmata, że rozmiar nie ten, ale zaryzykowałam i … wygląda fajnie. Nie jest co prawda szlafrok frotte, bo jest polarowy, a kaptur jest dodatkowo z bawełnianą wstawką.

Szlafrok za 35,25 zł i jak na chinolowe dobro wygląda całkiem spoko.

Przeglądając ciuszki dla chłopców zakochałam się w kurteczce. Na zdjęciu wyglądała jak płaszczyk, trochę się martwiłam, że materiał może być zbyt sztywny. Przyszła, czadowa, polarowa, mięciusieńka kurteczka! Taki gruby, puchaty polarek w środku, a na zewnątrz elegancka stylówa. Koszt kurtki to 47,17 zł.

Generalnie zakupy mi się udały. Są dobrze wykonane, nic się nie pruje, nie odpada, materiał jest miękki, nie, nie śmierdzi i trafiłam z rozmiarem. Z perspektywy czasu uważam moje zakupy na chińskim za udane, aczkolwiek trudno mi powiedzieć, czy będę chciała jeszcze zamówić coś z ciuchów dla dziecka. Może tym razem coś do domu ….? 🙂

Po napisaniu tego tekstu znalazłam na FB funpage Ciekawostki Aliexpress Polska. Generalnie okazuje się, że wszyscy tam kupują, ale nikt się do tego nie przyznaje. Koleżanka, której powiedziałam o Ali… właśnie siedzi 2 godzinę i przegląda 😉 Ostrzegałam, to wciąga jak chodzenie po bagnach, a wyczekiwanie na paczki, które dochodzą potem przez miesiąc ma swój urok.

 

Enjoy!

Leave a Comment